Zapraszam na spotkanie autorskie w Elblągu

W sobotę, 23. września o godz. 15.00, w ramach festiwalu literackiego WIELORZECZE, w Bibliotece Elbląskiej w Elblągu przy ul. Św. Ducha 3-7, będę opowiadał o swoich książkach i podróżach, a jak będzie trzeba - książki obdarzę autografem:) Spotkanie poprowadzi Arco van Iepersen - poeta i Holender od lat mieszkający w Polsce.

Serdecznie zapraszam!

Elżbieta Dzikowska w Gdyni na ul. Gedymina



Elżbieta Dzikowska, w drodze do Pucka na doroczne regaty im. Tony Halika, 16. września zatrzymała się na kilka godzin u nas w domu w Gdyni. To doprawdy niecodzienna sytuacja, że biograf może gościć u siebie na obiedzie swojego bohatera - w tym wypadku bohaterkę. Ale z pytań merytorycznych, tym razem, padło chyba tylko jedno: "Kim był
wujek Felek?" A poza tym skupiliśmy się na rozmowie o Peru, naszej
niedawnej podróży do Vilcabamby oraz na uciechach stołu. Menu było następujące:

krem z brokułów, ceviche, krewetki w sosie paprykowo-pomidorowym, camote oraz zapiekane ziemniaki pokrojone w talarki. Do tego wszystkiego czerwone wytrawne wino Monte Real, Rioja, Gran Reserva 2009.

Sosnowy Most


Lada dzień do wydawcy powędruje moja nowa książka „Grenada 1492”, przeznaczona do serii Historyczne Bitwy. Dołączy do czekającej na publikację „Choluli 1519”. Poniżej jeden z pierwszych fragmentów tej nowej książki, w którym już na samym początku pojawia się bardzo ważna historyczna postać.

„Czy naprawdę chciałem za dużo?”
Ta myśl nie dawała mu spokoju. Już od przeszło godziny był w drodze. Za plecami miał gwarne, wciąż upojone niedawnym wielkim zwycięstwem Santa Fé, od którego jak najszybciej chciał się teraz oddalić i o którym nie potrafił inaczej myśleć jak z niechęcią i rozpaczą; przed nim wyłaniało się niewielkie, anonimowe El Puente de Pinos. Trakt był pusty, kamienisty, pełen nierówności, ale szeroki – rozkopany na boki niedawnym przemarszem wielotysięcznych wojsk. Arabska derka, na której siedział – wytarta a nawet dziurawa – nie dawała żadnej wygody, więc grzbiet wychudzonego osła strasznie go uwierał. Jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu! Jakby zawisła nad nim jakaś klątwa, nie pozwalająca mu na zrobienie kroku do przodu! Chciał być już jak najdalej od tych miejsc – w Kordobie, a najlepiej w La Rábida, w Huelvie, u braci franciszkanów. Chciał znów stanąć w ich progach (już po raz który?) i ponownie wysłuchać ich słów pocieszenia. Może będą potrafili coś mu doradzić? Może jeszcze raz będą mieli jakiś zbawczy pomysł? A jeśli nie, trudno, bez żalu pożegna ten dziwny, kamienisty kraj i uda się do Francji – na dwór Karola VIII. Tam jeszcze przecież nie był.

Z Mirosławem Wlekłym „off record”


W Sopocie, w Villi Flaming, spotykam się z Mirosławem Wlekłym ­­– autorem książki „Tu byłem. Tony Halik”. Rozmowa dotyczy oczywiście Elżbiety Dzikowskiej – wieloletniej partnerki Toniego Halika, której piszę biografię.

Mój rozmówca opowiada chętnie, ale nie chce, żeby treść naszej rozmowy znalazła się w książce. Napiszę tu więc o niej tylko trochę i półgębkiem, i… tylko rzeczy najbardziej niewinne. Resztę zachowam dla siebie, jako cenny materiał, mogący służyć do rozszyfrowania mechanizmu, rządzącego życiem tej pary podróżników. Jednak fakt, że tak ma być, sam w sobie jest dość znamienny.

– Pisanie biografii jest przedsięwzięciem bardzo trudnym – mówi Mirosław Wlekły. – Pisanie biografii osoby żyjącej jest czymś wręcz karkołomnym. A pisanie biografii ED to rzecz jeszcze trudniejsza. Nie chcę pana zniechęcać, ale..

– Wiem, wiem, to samo mówiła mi Magda Grzebałkowska…

I kontynuuje:

– To, co robili Halik i Dzikowska to – wbrew pozorom – nie było dziennikarstwo. To bardziej turystyka i opisywanie swoich podróży. Halik, owszem, był dziennikarzem, jak pracował dla NBC, dla Amerykanów, ale tak do końca wcale mu to nie odpowiadało i w sumie dość tym się męczył. Tak naprawdę, zawsze najbardziej ciągnęło go do „jego Indian”. Między innymi dlatego powrót do Polski tak mu odpowiadał. Ryszard Badowski mówił: „On pieprzył, a ona słodziła”. Stąd… <>”.

– Ale te programy były swego czasu oknem na świat i cieszyły się ogromną popularnością…

– Ale, cokolwiek by nie powiedzieć, dziś nie wytrzymałyby próby czasu.

„Empanadas” – latynoski specjał na wynos


Z okazji imienin (9. sierpnia, Romana), do redakcji – żeby uraczyć Przyjaciół – zabrałem półmisek wypełniony „empanadas”. Poczęstunek ten wzbudziło niemałą sensację. „Empanadas” bardzo smakowały. Było widać, że powinienem był przynieść ich znacznie więcej (co wkrótce zamierzam nadrobić). Jeszcze raz mogłem się przekonać, jak wysoko oceniona może być kuchnia południowoamerykańska, szczególnie peruwiańska, gdy podawana jest w wersji z górnej półki. A wykonanie „empadanas” przez moją Żonę, Luz Irigoyen de Warszewski, zawsze to gwarantuje.

„Empanadas” to danie bardzo proste i w Ameryce Południowej powszechnie dostępne. To danie na wynos – w różnych wariantach sprzedawane na ulicach. (W Boliwii, gdzie w 1983 roku jadłem je po raz pierwszy, nazywane są „saltenas”.) To wymarzone spożywane w locie śniadanie, lub zastępstwo lunchu. Coś, na szybkie i tanie zaspokojenie głodu. Także dla turystów. Bo ”empanadas” dla przybyszów z zagranicy są bowiem bardzo bezpieczne, wszak podaje się je po wyciągnięciu z pieca – tak jak pizzę. Są więc sterylne – przynajmniej przez jakiś czas. Gdy wystygną, można je ponownie odgrzać (co stanowi jeszcze jedną ich zalet).

Czym są „empanadas”?
To, mówiąc najkrócej, rodzaj naszych pierogów, tylko że nie gotowanych, lecz pieczonych. W związku z tym, że wypełniający je farsz można kształtować praktycznie dowolnie, dla każdego potencjalnego kucharza (kucharki), „empanadas” pozostawiają nieograniczone pole do popisu. Farsz może być bardziej mięsny, lub bardziej warzywny, albo może składać się z „frutti del mar” – w zależności od tego, co komu bardziej odpowiada, na co w danej chwili ma się apetyt.

W drodze do biografii, w drodze do Vilcabamby. Zapis audycji Iwony Borawskiej z dnia 21. lipca w Radiu Gdańsk.

Iwona Borawska: - Moim i Państwa gościem jest dzisiaj Roman Warszewski.
Roman Warszewski: - Witam serdecznie.
IB: – Pisarz, podróżnik, odkrywca. Spotykaliśmy się już nie raz, z powodu wydawania różnych książek, a to historycznych, a do podróżniczych, a to albumów. Ameryka Łacińska, Peru, Vilcabamba. To bardzo przybliża mojego gościa do postaci, o której dzisiaj będziemy mówili. Bo ja proszę Państwa dostałam takiego sms - a, mniej więcej brzmiał on tak – „piszę biografię Elżbiety Dzikowskiej, właśnie wróciłem z nią z podróży do Vilcabamby.”



RW: - Tak, przed około tygodniem.
IB: - A Elżbieta Dzikowska i Tony Halik to byli pierwsi Polacy, którzy dotarli do Vilcabamy, tak? W 1976 roku?
RW: - Tak, tzn. to było podawane kiedyś w ten sposób, że oni odkryli, ale to nie do końca było zgodne z prawdą. Odkrywcą Vilcabamby był Gene Savoy, który pierwszy tam dotarł w 1964 roku. Natomiast Dzikowska i Halik byli w Vilcabambie dopiero w 1976 roku. No i ten problem w naszych rozmowach z Elżbietą Dzikowską pojawił się dosyć szybko, ponieważ, chciałem się dowiedzieć, jak to było, że ona stwierdziła, że odkryli tę Vilcabambę. To wynikało w dużej mierze z jej nieświadomości, bo profesor, z którym oni wtedy podróżowali przekonywał ich, że w Vilcabambie jeszcze nikogo nie było. A był to taki czas w Peru, rządy lewicowego Generała Velasco Alvarado, że Peruwiańczycy, jakby programowo odkrywali po raz drugi to, to co już inni kiedyś odkryli.
IB: - Bardzo ciekawa historia.

Magda Grzebałkowska: „Po co ci to, Roman?”

U Dekera, w Sopocie, spotykam się z Magdą Grzebałkowską. Znamy się od lat. W czasach, gdy byłem zastępcą redaktora naczelnego „Głosu Wybrzeża”, Magda był początkującą reporterką. A teraz? Minęło dwadzieścia lat, Magda została świetną pisarką, autorką takich bestsellerów, jak „Beksińscy. Portret podwójny”, czy „Rok 1945”. To super-pióro. A ile jeszcze przed nią! Aktualnie pracuje nad biografią Krzysztofa Komedy. Do końca września ma ją oddać w „Znaku” I właśnie o biografiach chcę z nią porozmawiać.



Jaka jest różnica między pisaniem biografii osoby nieżyjącej i żyjącej? Ja pracuję bowiem nad biografią Elżbiety Dzikowskiej i problem ten nurtuje mnie od wielu miesięcy. A jak widzi to Magda, doświadczona biografka? Jak podejść do takiego tematu?
– Pisanie biografii osoby żyjącej jest dużo trudniejsze – mówi i spogląda na mnie ze współczuciem. – W co ty się ładujesz? Po co ci to, Roman?
– Jest przecież tyle fajnych martwych ludzi, nie lepiej pisać o kimś takim? – kontynuuje po chwili. – Ja nigdy, bym się nie podjęła pisania o kimś, kto żyje. Wiesz, co cię czeka na etapie autoryzacji?
Mówi, że w środowisku dziennikarskim, w Warszawie, ludzie Elżbiety Dzikowskiej raczej się boją. Że ma ona opinię osoby bardzo nieprzejednanej – będzie tak jak ona chce, albo nic nie będzie. Mirosław Wlekły, autor biografii życiowego partnera Dzikowskiej, Tony’ego Halika, też bardzo się jej obawiał i pracując nad książką musiał zawrzeć niejeden kompromis. To trudna osoba do współpracy.
  1. <<
  2. archiwum
  3. >>
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka