Artystyczna glossa do książki "Vilcabamba 1572"

Jeszcze słowo w związku z wystawą "Sztuka Wicekrólestwa Peru", którą aktualnie (do 20. maja) można odwiedzić w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Jednym z najciekawszych eksponatów, które można tam zobaczyć, jest miedzioryt przedstawiający Indianina klęczącego przed postacią siedzącą na kunsztownym fotelu. Indianinem tym jest Tupac Amaru II, a scena przedstawia jego spowiedź w dniu 23 września 1572 roku, na kilka chwil przed jego egzekucją, która ma się odbyć na głównym placu w Cuzco.


Tupac Amaru II był najmłodszym synem zbuntowanego inki Manco II. Był czwartym (po Manco II, Sayri Tupacu i Titu Cusim) władcą i gospodarzem Vilcabamby - ostatniej inkaskiej stolicy, wzniesionej przez Inków w czasie konkwisty na terenach selwy, po drugiej stronie Andów, między rzekami Apurimac a Urubamba. To stamtąd, po opuszczeniu Cuzco, przez 35
lat Inkowie nękali Hiszpanów coraz śmielej poczynającym sobie po drugiej stronie gór. Aż w czerwcu 1572 roku, po tym jak wicekrólem Peru został Francisco Toledo, do niezależnej inkaskiej enklawy udała się ekspedycja karna, która ostatecznie położyła kres wątłej niezależnej państwowości Inków.

24 czerwca 1572 roku Hiszpanie - walcząc poprzednio u stóp fortecy Huayna Pucara - dotarli do Vilcabamby i odnaleźli opuszczone, dymiące miasto. Inkowie zbiegli z niego w popłochu. Tak też uczynił Tupac Amaru II, ale po kilkudniowym pościgu został pochwycony i doprowadzony przed oblicze sprawiedliwości do Cuzco. Za bunt przeciwko Hiszpanii skazany
został na karę śmierci. Scena na miedziorycie przedstawia go na kilka chwil przed jej wykonaniem.

Malarska glossa do "Cuzco 1536-1537"

W Muzeum Narodowym w Warszawie, na czasowej, trwającej do 20. maja wystawie pt. "Sztuka Wicekrólestwa Peru", w niepowtarzalny sposób można zapoznać się ze specyfiką malarstwa kolonialnego tego kraju. Prezentowane tam dzieła, pochodzące z limskiej, istniejącej od roku 1966 prywatnej kolekcji rodziny Barbosa-Stern, są prawdziwym rarytasem - i to zarówno jeśli chodzi o ich treść, jak i o artystyczną jakość.


Większość obrazów pochodzi z XVIII wieku, pokazują więc one peruwiański styl kolonialny w pełni rozkwitu. Na płótnach (deskach, płytach) łatwo można dostrzec cechy charakterystyczne dla sztuki malarskiej z okresu wicekrólestwa. Jej bliskość, a jednocześnie egzotykę; oba te aspekty są wymieszane w mniej więcej równych proporcjach, co powoduje pewien niepokój u widza. Niepokój, który przyciąga.

Na artystyczne kanony przywiezione do Ameryki Południowej ze Starego Świata w niepowtarzalny sposób nałożyła się kultura miejscowa, co doprowadziło do powstania wielce intrygującej artystycznej hybrydy.. Z jednej strony na obrazach pojawili się miejscowi święci, jak święta Róża z Limy, czy czarnoskóry San Martin de Porres (notabene kochanek św. Róży); z drugiej - Chrystus stał się patronem strzegącym przed typowo południowoamerykańskimi niebezpieczeństwami - trzęsieniami ziemi (Nuestro Senor de los Temblores). Święci i Dzieciątko zyskują indiańskie rysy i takiż kolor skóry, a ich postacie ukazywane są pośród zaskakujących didaskaliów: egzotycznej roślinności, tropikalnych owoców i różnokolorowego ptactwa.

Zapowiedź: „Grenada 1492”

W najnowszym kwartalniku literackim „Migotania” ukazał się fragment mojej następnej książki „Grenada 1492”, która jeszcze w tym roku ma ukazać się w wydawnictwie Bellona. Będzie to najpewniej moja ostatnia książka w serii Historyczne Bitwy, choć przymierzałem się jeszcze do pisania o Tunisie z roku 1536, czy o kolumbijskiej pięćdziesięcioletniej wojnie o kokainie. Ale – jak się wydaje – już pewnie nic z tego nie będzie; o przyczynach pisałem już poprzednio. Poza tym zamierzam nieco zmienić kurs tego, co piszę. Będą niespodzianki.


Tymczasem Bellona poprosiła mnie o notkę na temat „Grenady 1492” do wydawniczych zapowiedzi. Oto co zaproponowałem:

„Rok 1492 był jednym z najbardziej niezwykłych momentów w dziejach Europy, ba... świata. A w Grenadzie, w Andaluzji, był jeszcze bardziej niesamowity niż gdzie indziej. Rok wspaniały, rok okrutny. Bo oto kończy się trwająca blisko osiem stuleci rekonkwista i Grenada wraz z osławioną Alhambrą - ostatnia ostoja Maurów na półwyspie Iberyjskim, po
dziesięcioletniej wojnie i wielotygodniowym oblężeniu, trafia w ręce chrześcijańskich wojsk dowodzonych przez Izabelę i Ferdynanda. Jednocześnie, pod murami wyzwolonego z mauretańskich rąk miasta, przez Katolickich Monarchów zostaje podpisane porozumienie z Krzysztofem Kolumbem, dotyczące jego pierwszej podróży do Indii. Rekonkwista
niepostrzeżenie przeistacza się w konkwistę, tak jak wdech przechodzi w wydech. Ale tak naprawdę Europa oddech wstrzymuje. W Kastylii i w Leonie lada dzień ma zostać ogłoszony królewski dekret o wygnaniu Żydów.

Trudne światło, czyli dezintegracja negatywna

Dla wydawnictwo Znak napisałem recenzję mini-powieści kolumbijskiego pisarza Tomasa Gonzalesa. Oto ona. Gonzales (rocznik m1950) to jedno z najznakomitszych piór współczesnej Kolumbii, natomiast „Trudne światło” to pierwsza powieść, która ukazuje się w Polsce.


Są zdarzenia, po których nic nie jest już takie samo, jak przedtem – o tym właśnie jest ta książka. Bo oto dzieje się coś, co całkowicie burzy mikrokosmos czyjegoś życia. Co prawda najpierw jest nadzieja, że rozdartą rzeczywistość uda się jakoś scalić, ale szybko okazuje się, że nic z tego. Stało się zbyt dużo, zdarzyło się coś nazbyt dotkliwego. Scalenia, choćby nie wiadomo jak się starać, już nie będzie. Będzie już tylko rozpad. Powolny, ale tym bardziej dotkliwy, bo tym dokładniej ukazujący jego (rozpadu) trzewia.

Jacobo, jeden z trzech synów w rodzinie kolumbijskiego malarza mieszkającego w Nowym Jorku, ulega wypadkowi. Jest on na tyle poważny, że chłopak zostaje kaleką. Bóle, jakie go odtąd nawiedzają, są tak dotkliwe, iż Jacobo decyduje się na eutanazję. Swych cierpień nie jest już bowiem dłużej znieść. Rodzina – będąca świadkiem jego beznadziejnej walki – to akceptuje.

Chory syn w towarzystwie swego brata Pabla via Chicago leci do ośrodka w Portland, w który na własne życzenie ma rozstać się z życiem (cierpieniem). Rodzice – malarz i jego żona Sara – czekają pod telefonem na wiadomość, iż letalny zastrzyk o z góry zaplanowanej godzinie został wykonany. Szanują decyzję syna, ale do ostatniej chwili mają nadzieję, że chłopak w ostatnim momencie wycofa się, że stchórzy.

W "Kontynentach" o Pusharo


W najnowszym kwartalniku "Kontynenty" (bez wątpienia najlepszym podróżniczym czasopiśmie w Polsce) znajdziecie mój obszerny artykuł o wyprawie do Pusharo – największego petroglifu w peruwiańskiej Amazonii.
W artykule pt "Pusharo. Wyprawa do ściany" piszę, czym jest ów gigantyczny petroglif (że być może zawiera on informację, gdzie znajduje się legendarne Eldorado) i jak można do niego dotrzeć (o tym decyduje to, czy w prowadzących do niego rzekach jest wystarczająca ilość wody).
Była to naprawdę niezwykła wyprawa, pozwalająca obcować nie tylko z najbardziej archaiczną historią Ameryki prekolumbijskiej, ale także z niepowtarzalną, dziewiczą przyrodą. Smaku temu przedsięwzięciu dodawał fakt, że w Pusharo byliśmy pierwszymi Polakami. Nawet założyciel parku biosfery Manu, na którego terenie petroglif się znajduje - Jan Kalinowski (nasz rodak przez dziesięciolecia mieszkający w Peru) nigdy tam nie dotarł. Ja natomiast docierając do tej kamiennej ściany, stanąłem niejako pod ścianą. Otarłem się o śmierć. Szczegóły w artykule.

„Cholula 1519”. Rozmowa Iwony Borawskiej i Romana Warszewskiego z Radia Gdańsk z dnia 2. marca 2018



Iwona Borawska: – Dobry Wieczór – „ Cholula 1519”, autor Roman Warszewski, o tej książce będziemy dziś rozmawiać, oczywiście z autorem. Witam serdecznie…

Roman Warszewski - Witam Państwa.

IB: – Roman Warszewski w studio. Cholula 1519 to data bitwy, która się właśnie w Choluli odbyła. Zwycięzcy na placu zliczyli około 4 tysięcy ciał, choć niektórzy potem twierdzili, żeby było ich aż 6 tysięcy. Bitwa nazywana rzezią.

RW: – Tak. Książku ukazała się w serii Historyczne Bitwy. To już moja szósta książka w tej serii Belony. W zanadrzu jest jeszcze jedna, „Grenada 1491”. Krótko przypomnę, że najpierw pisałem o Vilcabamie, „Vilcabamba 1572”, potem „ Cuzco 1536 – 1537”, „ Boliwia 1966 – 1967”, „Kongo 1965” i właśnie „Kuba 1958 – 1959”.

IB: – Powiedział Pan właśnie, bo ta historia też właściwie na Kubie się zaczyna. Diego Velazquez skolonizował Kubę w 1511, a potem kiedy się już przekonał, że złota tam raczej mało się wypłukuje z tego piasku zaczął organizować wyprawy na zachód, w stronę lądu i właśnie efektem trzeciej z tych wypraw była bitwa o Cholulę, a właściwie bitwa w Choluli, chyba tak trzeba powiedzieć.

RW: – W stóp Wielkiej Piramidy, bo Cholula słynęła w czasach konkwisty, zresztą słynie do dzisiaj z tego, że znajdowała się tam największa piramida w całej Ameryce Środkowej, poświęcona bóstwu Quetzalcoatlowi, Upierzonemu Wężowi. Była to ogromna piramida. Dzisiaj z niej pozostała góra, wielka góra, na szczycie której znajduje się kościół .
  1. <<
  2. archiwum
  3. >>
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Cholula 1519
- Michał Piotrowski o „Choluli 1519”: Najpierw odebrać nadzieję, potem złoto!
- Wyszła "Cholula 1519". Jakie były jej przygody
Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka