Roman Warszewski oraz Elżbieta Dzikowska w Peru.

Zapraszam do zapoznania się z reportażem Piotra Małachowskiego. Reportaż dostępny po kliknięciu w link: http://kochamyperu.pl/z-zycia-wziete/elzbieta-dzikowska-w-limie-krok-do-ksiazki-o-krolowej-podrozowania/

A więc ruszamy! „On the road again!”

Za tydzień z Elżbieta Dzikowską ruszamy do Vilcabamby. Dla Niej to podróż sentymentalna do miejsca, w który była przed 41 laty; dla mnie to już trzecia eskapada do tego miejsca; wyprawa mająca stanowić główną oś biograficznej książki o Elżbiecie, nad którą obecnie pracuję.


Czy uda nam się dotrzeć do celu?
Nie wiadomo, choć przygotowania zostały tak poczynione, by mogło to być możliwe. Elżbietę chcę do Vilcabamby poprowadzić poznanym przeze mnie w roku 2013 skrótem, pozwalającym trudy zredukować do minimum. (Jakby nie było, „na pokładzie” będę miał Osobę 80.-letnią!)

Wiadomo natomiast, że będzie to podróż niepowtarzalna. Właśnie minęło 40 lat od chwili gdy jako nastolatek poznałem Elżbietę i Tony Halika, gdy odwiedzili mnie Elblągu, gdzie wtedy mieszkałem z moją Mamą. Wiele godzin rozmawialiśmy wówczas o mojej wielkiej pasji – piśmie rongo-rongo z Wyspy Wielkanocnej. Dla mnie – dla mojego podróżowania po Ameryce Łacińskiej – obecna podróż jest więc swoistą niepowtarzalną klamra. Przecież wtedy, w roku 1977, nie mogło przyjść mi do głowy, że po latach, w roku 2017, będę pracował nad biografią Elżbiety i że nagle stanę się dla Niej kimś w rodzaju przewodnika w drodze do Vilcabamby.
Cieszę się, że przedsięwzięcie to dochodzi do skutku, bo wiele było przeszkód na jego drodze ­i osób, rzucających słowa na wiatr, które wchodziły w nie i wychodziły, niczym do przejściowego pokoju.

Peru - El Condor Pasa

Prezentacja z dźwiękiem do pobrania i obejrzenia po kliknięciu w zdjęcie

Wspomnienie o Radku


Arkadiusz Paul (na zdjęciu po lewej), mój wielokrotny i niestrudzony towarzysz podróży, z którym m.in. przemierzyłem w poprzek Amerykę z Buenos Aires do Limy, współautor trzech albumów („Machu Picchu. Sto lat po godzinie zero”, „Cuzco. Rzym Nowego Świata” i „Drogami Inków do Machu Picchu i jeszcze dalej”), człowiek, na którym nigdy się nie zawiodłem, a prywatnie mój Kuzyn, przeżywa (a wraz z Nim my) ogromny dramat: w tragicznych okolicznościach, w końcu kwietnia, zmarł jego młodszy, 31-letni Syn, Radek Paul (na zdjęciu, po prawej).


Radek Paul urodził się 11. kwietnia 1986 roku, w Polsce, w Jeleniej Górze. Większość życia spędził jednak we Włoszech. Najpierw na południu, w okolicach Neapolu, później na północy – w Merano, we włoskich Alpach.

To, że z południa Włoch w pewnej chwili, już jako świadomy młody człowiek, przeniósł się na północ, zdaje się mieć znaczenie. Radek zawsze bardzo tęsknił za Polską. Tęsknił też za górami, bo dzieciństwo spędził w cieniu Karkonoszy ­– gór, które bardzo pokochał i w których jako dziecko zdeptał większość turystycznych szlaków.

Zwykle dla Polaków Włochy to słońce, południe, natomiast Radek, jakby na przekór temu, mieszkając na południu Italii, przeniósł się na północ tego kraju. Ku górom, ale być może także dlatego, by znaleźć się bliżej Polski. Jakby chciał zyskać poczucie, że stamtąd, gdzie zamieszkał na północy Italii, w ciągu jednego dnia, samochodem można dojechać do kraju jego dzieciństwa.

Spotkanie
Fragment z niepublikowanej książki Romana Warszewskiego „Cholula 1519”


Z powodów całkowicie ode mnie niezależnych, opóźnia się publikacja mojej książki „Cholula 1519”, która od około roku czeka w wydawnictwie Bellona. Zwłokę trudno zrozumieć, bo Wydawca, rozciągając w nieskończoność czas między publikacją kolejnych tytułów swoich współpracowników, zabija swoich autorów, którzy też mają przecież jakieś rachuby związane z rytmem ukazywania się ich prac. Żeby choć trochę subiektywnie skrócić tę zwłokę, poniżej prezentuję jeden z pierwszych rozdziałów tej książki, opowiadający o historycznym spotkaniu dwóch kuzynów Hernana Cortesa i Francisca Pizarra. Mając nadzieję, że książka w końcu się ukaże, zapraszam do lektury.

Usiedli przy ciężkim drewnianym stole, pod ścianą.
W tawernie panował zgiełk, trudno było znaleźć jakieś zaciszne miejsce. Wokoło tłoczyło się mnóstwo ludzi: żołnierze, piechurzy i oficerowie; jacyś pomniejsi pomocnicy z królewskiego dworu; także – choć Toledo leżało daleko od morza – marynarze i majtkowie; tu i ówdzie widać było bardziej dystyngowane zamyślone postacie, pragnące w miejscu, gdzie jak zwykli mówić Kastylijczycy „spotkał się cały świat”, zawrzeć pożyteczną znajomość, będącą w stanie utorować im drogę na dwór króla, cesarza, od którego jednego skinienia, jednego słowa, albo uśmiechu, mogło zależeć tyle, a częstokroć wszystko...
Odsunęli od blatu ciężkie zydle i gdy już na nich zasiedli pobrzękując przytroczonymi do pasa szpadami z, a jakże, miejscowej słynnej toledańskiej stali, spojrzeli sobie głęboko w oczy.

Inteligentna i fascynująca

Z dr. Yezhou Shengiem – czołowym badaczem vilcacory z Biomedycznego Centrum Uniwersytetu w Lund – rozmawia Roman Warszewski

– Czy widział Pan kiedyś vilcacorę w jej naturalnym otoczeniu?

YS: – Nie, nigdy. Dwa lata temu miałem odbyć podróż do Peru, żeby wziąć udział w kongresie naturoterapeutów. Po spotkaniu w Limie zaplanowana była wycieczka do dżungli. W końcu jednak do podróży do Ameryki Południowej nie doszło. Jak dotąd vilcacorę widziałem tylko na zdjęciach, choć jej komórki w formie mikroskopowych preparatów znam chyba lepiej niż ktokolwiek w Europie.

– Dlaczego zainteresował się Pan badaniami vilcacory?

YS: – Jak Pan wie, jestem chińskim naukowcem i lekarzem, a Chińczycy doceniają wartość roślin leczniczych. Przez tysiąclecia rozwijaliśmy sztukę leczenia roślinami i w praktyce stosujemy ją do dziś. W Chinach, na terenach bardziej odległych od centrów administracyjnych, lecznictwo do chwili obecnej w całości opiera się na fitoterapii. Natomiast w dużych miastach – w około 70 procentach. To chyba jedyny taki przypadek w świecie. W Chinach praktycznie nie ma aptek takich, jakie znamy w Europie. W zasadzie każda apteka jest sklepem zielarskim. Innych aptek po prostu nie ma. Wyrosłem więc w kulturze, która od dawien dawna potrafiła dostrzec i wykorzystywać potęgę leczniczą zawartą w roślinach. A moja rodzina w szczególności kultywowała tę tradycję – tradycję, która jest codzienną praktyką.

– Miał Pan w rodzinie zielarzy?

YS: – Bardzo wielu. Moja babka i mój dziadek ze strony matki byli znawcami roślin leczniczych.

Elżbieta Dzikowska o biografii T. Halika „Tu byłem. Tony Halik”

„Tu byłem. Tony Halik”.
Właśnie przeczytałem biografię Tony Halika „Tony Halik. Tu byłem” i mam dość mieszane uczucia. Jej autor, Mirosław Wlekły, do swego bohatera podszedł co prawda z nieco większą życzliwością niż Artur Domosławski do Ryszarda Kapuścińskiego w kontrowersyjnej biografii pt. „Ryszard Kapuściński non-fiction”, ale… - właśnie: pozostaje pewne „ale”. Dlatego bardzo ciekawy jestem, co na temat tej biografii do powiedzenia ma Elżbieta Dzikowska – wieloletnia życiowa partnerka Tony Halika. Pytam ją o to.

- Chciałam, żeby w tej książce Tony pozostał taki, jaki sam siebie stworzył – mówi Elżbieta Dzikowska. – Bo na pewno była to swoista autokreacja. Ale tak oczywiście się nie stało.
Książka pokazuje innego Tony’ego – często takiego, którego nawet ja nie znałam. Na szczęście nie stało się tak, jak z Ryśkiem Kapuścińskim w książce Domosławskiego. Autor do Tony’ego podszedł z dużo większym zrozumieniem i sympatią. Także z większym zrozumieniem czasów, w których Tony żył i tworzył.

RW: - Wydaje mi się, że autor nie w pełni docenia pisarskiego osiągnięcia Tony Halika i widzi go przede wszystkim jako fotografa i filmowca. Tymczasem jego książka bez wątpienia najlepsza jest w tych miejscach, gdzie przytoczone są fragmenty książek i gdzie posługuje się cytatami z nich zaczerpniętymi – zresztą bardzo dyskretnie zaznaczonymi.

- Mnie też tego w tej książce brakuje i to jest chyba jej największy mankament.
  1. <<
  2. archiwum
  3. >>
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka