Biografia Elżbiety Dzikowskiej. Tak to będzie wyglądać


Zbliża się publikacja mojej biografii Elżbiety Dzikowskiej. Od blisko dwóch miesięcy jest już u Wydawcy. Słowo "już" nie jest chyba najwłaściwsze, bo nad pozycją tą pracowałem rekordowo długo, ponad trzy lata. Ale teraz jest już nawet okładka, no i tytuł, na którym wiele osób głowiło się od bardzo dawna. Jest także już wyznaczona data premiery: 13 listopada 2019, w Warszawie. Już teraz zapraszam, a o szczegółach w miarę zbliżania się tego terminu, będę informował.

Odszedł Marek Rymuszko



Trudno uwierzyć, że już Go z nami nie ma. Wydawało się, iż będzie tworzył Nieznany Świat wiecznie. Odszedł 22 lipca 2019 r. swoją ścieżką do Światła, przegrywając z ciężką chorobą. Wspaniały, nietuzinkowy człowiek, dziennikarz, reportażysta, pisarz, badacz Nieznanego, twórca i redaktor naczelny miesięcznika NIEZNANY SWIAT, długoletni prezes Stowarzyszenia Krajowy Klub Reportażu, nasz szef, przyjaciel, mentor. Mistrz Wysokiego Słowa. Uczył patrzeć głębiej i czuć więcej. Pokazywał, że za kurtyną materii istnieje Świat Ducha.

Zostawił po sobie wielką pustkę, ból i smutek rozstania, ale zarazem wdzięczność, że stworzył dzieło, które wielu pomogło odnaleźć własną życiową drogę.

Pożegnamy Go podczas uroczystości żałobnej we wtorek 30. lipca 2019 r. o godz. 13.00 w Kościele p.w. św. Karola Boremeusza na Starych Powązkach.

Podczas pogrzebu zamiast kwiatów prosi się o datki do skarbonki Przystani Ocalenie, tak bliskiej sercu Marka, którą NIEZNANY ŚWIAT wspierał od samego początku.

Żegnaj Niezpomniany Przyjacielu!

ABC. Ale jakie!


Zbliża się mój (dość) okrągły jubileusz. Jaki? Mniejsza o to:) Postanowiłem go uczcić w sposób odmienny od tego, co robiłem do tej pory. A więc nie Ameryka Łacińska! Nie tym razem!

Zapragnąłem zobaczyć Góry Najwyższe - Góry Gór, Himalaje. I postanowiłem, że polecę do Nepalu. Jechałem tam już 35 lat temu, ale wtedy zamiast w Katmandu, wylądowałem w Indiach, w Rajastajnie. (Też było bardzo fajnie!)

Teraz to nadrobiłem. W końcu. Byłem w Himalajach! - właśnie stamtąd wróciłem. Widziałem Everest, Lhotse, Amadablan i jeszcze kilka innych przepięknych niebotycznych szczytów. Dotarłem też do ABC - czyli do Annapurna Base Camp: do obozu u podnóża Annapurny - jakby nie było także ośmiotysięcznika.

Podróż była fantastyczna. Nepal to takie drugie Peru, w którym na Andach ktoś postawił Alpy. Ten kraj mnie ukąsił i myślę, że już nie puści. Na tej jednej podróży na pewno się nie skończy. Nie ma teraz dnia, bym nie myślał o Nepalu. Kiedy znowu?

A na razie zdjęcie z ABC - z Annapurna Base Camp. Czyste niebo, śnieg po kolana i obok Machupuchara, czyli słynny Rybi Ogon. Bajka!

Drzwi i okna. Tak mało, tak wiele

Trudno o bardziej symboliczne… wycięcie w przestrzeni niż drzwi i okna. Wycięcia w przestrzeni, bo przecież nie obiekty. Antyobiekty?


Drzwi to coś, co łączy, a jednocześnie rozdziela. Co broni, ale także dopuszcza i udostępnia. Bez drzwi nie ma budowli – jest co najwyżej zamknięta bryła.

Drzwi odstraszają, łudzą, zapraszają, napełniają respektem albo zniechęcają lub odstraszają (jeśli na przykład są nabite kolcami, co w średniowieczu niekiedy się zdarzało).

Drzwi to znak przejścia. To znak zapytania: co za nimi jest?, kto jest?, czego nie ma?, kogo niema? To przesmyk, cieśnina „między życiem, a śmiercią – czytamy – światłem, a cieniem, znanym i nieznanym, codziennym, a świętym, tym co świeckie a tym co święte.”

Drzwi mogą być otwarte – dla przyjaciół, zamknięte dla wrogów. Mogą być też w stanie pośrednim – uchylone, niedomknięte. Wtedy stają się znakiem nadziei. Może uda się wejść, przejść, dostać do środka? To chyba drzwi, które spotykamy najczęściej.

Drzwi są przeciwieństwem muru. Psychoanaliza uznaje je za symbol kobiecości. To jakby architektoniczna wagina. Przyjrzyjmy się wrotom katedr. Ile mają fałd, załamań, koronek. Patrzmy dokładnie.

Między drzwiami świątyni, a ołtarzem zachodzi podobny związek jak między obwodem, a środkiem okręgu. Tak twierdzi m.in. Kopaliński. Oba te elementy, jakkolwiek najbardziej od siebie oddalone, są sobie paradoksalnie najbliższe. Podobna jest relacja między drzwiami a oknem. Są sobie przeciwstawne, a jednocześnie najbardziej pokrewne.

Vilcacora. Słupy milowe

W roku 2019 minie 20 lat odkąd vilcacora trafiła do Polski. Jako redaktor naczelny miesięcznika „Żyj Długo” towarzyszyłem jej od samego początku. Wiele publikacji, które ukazały się na łamach tego czasopisma to swoiste słupy milowe na vilcacorowym szlaku. Z perspektywy właśnie upływających dwóch dekad, warto chyba niektóre z sobie przypomnieć. Tam, gdzie nie podaję autora publikacji, chodzi o teksty mojego pióra. W innych wypadkach autorstwo jest zaznaczone.

Nie będę trzymać się porządku chronologicznego. Praktyczną historię vilcacory ostatnich dwudziestu lat podzielimy na trzy działy: puszczę, działanie i świat.

Na początku była puszcza

1.W roku 2014, w numerze 2. w artykule pt „Jak odkryliśmy vilcacorę” wróciliśmy do samego początku. Przypomnieliśmy rok 1998, kiedy w czasie wyprawy na płaskowyż Marcahuasi, po raz pierwszy spotkałem się z polskim duchownym mieszkającym od kilku dziesięcioleci w Peru, o. Edmundem Szeligą, od którego po raz pierwszy usłyszałem o tajemniczej, a zarazem bardzo dobroczynnej roślinie amazońskiej od tysiącleci stosowanej przez tamtejszych Indian w celach terapeutycznych. Na co? Praktycznie na wszystko.

– Jak to możliwe? – z niedowierzaniem pytałem wtedy sędziwego salezjanina.

– Możliwe – odpowiadał. – Bo roślina ta wzmacnia system odpornościowy człowieka.
Pomaga zmobilizować nasz naturalny system obronny. System, którego możliwości często nie doceniamy.

Wkrótce potem badania naukowe potwierdziły, że vilcacora (Uncaria tomentosa) jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów i że wchodzące w jej skład substancje aktywne bardzo wzmacniają działanie systemu immunologicznego.

Michał Piotrowski o „Grenadzie 1492”

Iberyjska partia szachów

Rok 1492 był rokiem obfitującym w znaczące wydarzenia historyczne. Wtedy właśnie Krzysztof Kolumb wyruszył na zachód, by odnaleźć oceaniczną drogę do Indii. Zamiast tego odkrył zupełnie nowy, nieznany wcześniej kontynent. Zanim jednak wielki odkrywca wsiadł na pokład swojego flagowego okrętu, był świadkiem innego przełomowego wydarzenia: wojska królowej Izabeli i Króla Ferdynanda zajęły Grenadę. W ten sposób po ośmiuset latach padł ostatni punkt oporu Maurów na Półwyspie Iberyjskim, a jednocześnie – z połączonych sojuszem królestw Kastylii i Aragonii - wyłoniła się na mapie Europy silna i zjednoczona Hiszpania.



Półwysep Iberyjski swoim kształtem przypomina kwadrat. Przy odrobinie wyobraźni moglibyśmy uznać, że jest to plansza do gry w szachy - plansza po której w XV wieku poruszają się najróżniejsze figury. Na północy ustawione są piony „białe” – symbolizujące niewielkie królestwa europejskie – m.in. Kastylię i Aragonię, na południu od ośmiu już wieków dominuj piony „czarne” – Maurowie, którzy przybyli tu z rejonów północnej Afryki. Oba kolory figur mają ten sam cel – wyeliminować przeciwnika i przejąć kontrolę nad planszą.

Idźmy dalej – na iberyjskiej planszy mamy więc królów, skoczków, mamy gońców, mamy strzeliste wieże i zwykłe piony. Jedyna różnica polega na tym, że w tej rozgrywce czasem „białe” by osiągnąć cel biją inne „białe”, a „czarne” – „czarne”.

W momencie, kiedy zaczynamy obserwować szachownicę, „białe” są w wyraźnej defensywie.

„Grenada 1492” w Radiu Gdańsk
(zapis audycji „Czytamy z Radiem Gdańsk” z dnia 17 sierpnia 2018 roku)

Iwona Borawska: – Witam wszystkich Państwa i Pana Romana Warszewskiego w naszym studiu.
Roman Warszewski:- Witam Panią Redaktor, witam Państwa.

IB: – Dziennikarz, pisarz, podróżnik. Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że gdyby chcieć mieć wszystkie Pana książki, a ja prawie wszystkie mam, to trzeba mieć osobną półkę (…).

RW: – Ale w sumie nie aż tak dużą…

IB: – Ojoj, no sporo się już tego nazbierało i z podróży, i literackich, i takich dziennikarskich. I aż siedem z tego cyklu, o którym dzisiaj będziemy mówić, czyli z serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona. Tak jak mówię, jest ich aż siedem. A oto przed nami najnowszy tom, czyli „Grenada 1492”.

RW: – Tak, ta książka powinna, pod względem chronologicznym, być pierwsza w tym cyklu siedmiu (…) książek. A jest ostatnia.

IB: – No, ale Pan jako podróżnik, najpierw nas zabierał w różne bardzo egzotyczne miejsca. A więc byliśmy w Vilcabambie, byliśmy w Cuzco i ostatnio, dosłownie kilkanaście tygodni temu, w meksykańskiej Choluli. (…) Poza tym, rozmawialiśmy o tych książkach, które się wiążą ze współczesną historią, z połową dwudziestego wieku, z historią Ernesta Che Guevary, Fidela Castro – te bitwy także zostały przez Pana opisane. A tu, w „Grenadzie 1492” jest właściwie sam początek i to początek chyba Ameryki Łacińskiej, prawda?


RW: – Początek Nowego Świata.

IB: – Tak, rok 1492 – w ogóle rok niezwykły.

RW: – To prawda, bardzo niepowtarzalny.
  1. <<
  2. archiwum
  3. >>
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Cholula 1519
- Michał Piotrowski o „Choluli 1519”: Najpierw odebrać nadzieję, potem złoto!
- Wyszła "Cholula 1519". Jakie były jej przygody
Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka