Zmarł mój Przyjaciel, znany pisarz Zdzisław Smektała



Zmarł Zdzisiu Smektała – mój Przyjaciel, dla którego zawsze byłem „Romero” (takim przydomkiem mnie obdarzył). Czuję przeogromny smutek. Znaliśmy się 26 lat i rozumieliśmy jak rzadko kto.

Poznaliśmy się w Szwajcarii, w czasie jakiegoś dziennikarskiego wyjazdu i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Od tego czasu – choć tak byliśmy różni – nie traciliśmy kontaktu. Ja pisałem do prowadzonych przez Niego gazet – do „Popo”, „Z klasą” i do jeszcze kilku innych tytułów, on wielokrotnie odwiedzał mnie najpierw w Gdańsku, potem w Gdyni. Łączyła nas miłość do literatury latynoamerykańskiej, zwłaszcza do twórczości Gabriela Garcii Marqueza. To właśnie Zdzisiowe „Popo” opublikowało mój pierwszy wywiad z Gabrielem Garcia Marquezem, tak więc gdy szykowałem do druku książkę z wywiadem-rzeką z Gabo („Gdzie mieszka pułkownik Buendia”, wydawnictwo KOS), pojawił się pomysł, żeby Zdziś napisał do niej coś w rodzaju wstępu. I owszem, napisał, potem jednak i ja, i wydawca, doszliśmy do wniosku, że go nie wykorzystamy, że książka ukaże się bez niego.

Dziś wiem, dlaczego tak się stało. Jeszcze raz zadziała magia – ta obecna w książkach uwielbianego przez nas Marqueza, jak i ta, której – podpartej bluesowym zaśpiewem – wiele było także w życiu Zdzicha. Tekst, (w którym jest znacznie więcej Smektały niż Marqueza) po prostu nie ukazał się kiedyś, żeby… mógł ukazać się dziś, stając się jeszcze jedną psotą Zdzisia, gdy On sam jest już Po Drugiej Stronie.

Białe spodnie skrzydlatych Cyganów
(notatki na marginesach „Gdzie mieszka pułkownik Buendia” Romana Warszewskiego)

Lubię chodzić po świecie w białych płóciennych luźnych workowatych spodniach.

"Cholula 1519" idzie do druku


Właśnie zakończyłem korektę autorską tomu "Cholula 1519".

Książka, która wg moich rachub miała ukazać się w roku minionym, lada dzień pójdzie do druku. W lutym ma być na rynku. To moja szósta pozycja w serii Historyczne Bitwy, po "Vilcabambie 1572", "Boliwii 1966-1967", "Cuzcu 1536-1537", "Kongu 1965" i "Kubie 1958-1959". A Wydawca w swych przepastnych szufladach ma już siódmy tom - "Grenadę 1492". Najpewniej ostatni.

Niestety, jak to już wielokrotnie z moimi książkami w Bellonie bywało, "Cholula 1519" pojawi się w możliwie najgorszym terminie – z dala od jakichkolwiek targów, najpewniej z zerową promocją. Trochę już do tego przywykłem. Na etapie korekty autorskiej też wynikły pewne zaskakujące przygody, które o włos, a dla książki skończyłyby się tragicznie(ale o
tym może przy innej okazji). Sugerowałem również, iż na okładce - w związku z tym, że do czynienia mamy z bitwą-masakrą - powinno być więcej ciał zalegających na ziemi. A jest, tak jak widać.

Ale na samym początku roku więcej nie zamierzam narzekać. "Cholula 1519" od samego początku pomyślana była, jako książka mała i krótka. Ma za to bardzo wyraźny przekaz. Mówi o tym, w jakim stopniu podbój Peru wzorowany był na podboju Meksyku. Także o tym, jak wielką rolę w okresie, o którym opowiada, zaczęło odgrywać słowo drukowane.

Serdecznie zapraszam do lektury!

Elżbieta Dzikowska w "Kontynentach" o tym, jak razem ze mną, po 41 latach ponownie dotarła do ostatniej stolicy Inków - Vilcabamby


W najnowszym numerze kwartalnika "Kontynenty" – spadkobiercy dawnego miesięcznika noszącego ten sam tytuł - w artykule "Vilcabamba raz i drugi", znana podróżniczka (i nie tylko!) Elżbieta Dzikowska pisze o tym, jak razem ze mną w czerwcu tego roku znów dotarła do dawnej ostatniej stolicy Inków - Vilcabamby. Przypomnę, że w podróż tę wybrałem się z Elżbieta, bo od pewnego czasu piszę jej biografię, a jej powrót do Vilcabamby po 41 latach po jej pierwszym pobycie w tym ważnym, historycznym miejscu, jest istotnym elementem tej książki.


Elżbieta w swym artykule koncentruje się na swej pierwszej podróży do Vilcabamby, ale na temat naszej wspólnej podróży także sporo opowiada. Czytamy tam m.in.:
"Czterdzieści lat temu i trochę więcej, kiedy prowadziłam dział Ameryki Łacińskiej w ówczesnym miesięczniku Kontynenty, otrzymałam list od 16-tetniego ucznia z Elbląga. Zwierzał mi się, że zamierza rozwiązać zagadkę rongo-rongo - pisma z Wyspy Wielkanocnej. (...) [A] kiedy kilka lat temu ambasada Peru poprosiła mnie, żebym wręczyła nagrodę autorowi książki o tym kraju, okazało się, że jest nim właśnie Roman Warszewski, ów młody człowiek, który nie zaniechał swych zainteresowań i jego pasją stała się Ameryka Łacińska. O Peru zdążył już napisać kilka książek, odbył wiele ciekawych wypraw po tym kraju, ożenił się z Peruwianką. I oto Roman Warszewski zadzwonił do mnie w ubiegłym roku z propozycją napisania książki.

W "Encyklopedii Osobistości Rzeczpospolitej Polskiej"


Uff... Trafiłem do "Encyklopedii Osobistości Rzeczpospolitej", która jeszcze do niedawna nosiła tytuł "Oxford Enciclopedia". Prawie już zapomniałem, że przed przeszło rokiem był u mnie red. Marek Baranowski, który podjął się zredagowania mojego biogramu. Teraz jest tego rezultat.



Encyklopedia jest publikacją "British Publishing House", trzecią edycją na polskim rynku. Strona 1409, do tego fotka formatu legitymacyjnego. Blisko biogramu Lecha Wałęsy:) W tomie jest też hasło "Elżbieta Dzikowska", nad której biografią w tej chwili pracuję.

Poprzednio znalazłem się w "Słowniku Dziennikarzy Pomorza", jest więc pewien postęp:) Bo o tym, że swego czasu trafiłem do podobnego wydawnictwa (bodajże austriackiego) w zasadzie już zapomniałem...

I od razu refleksja: czego w biogramie zabrakło? Ani słowa o filmach dokumentalnych "Życie dla życia", "Preparaty Ojca Szeligi", czy "Góra kamiennych gigantów", brak też wzmianki, że jestem autorem nazwy vilcacora. Drobiazg? Niekoniecznie. Obawiam, że z wszystkiego, co napisałem i co jeszcze napiszę, na dłużej przetrwa tylko to jedno słowo...

Benefis znanego operatora filmowego Leszka Foltyna

Z Leszkiem Foltynem (drugi od lewej), w towarzystwie o. Edmunda
Szeligi i Antoniego Kujawy (dźwięk) w czasie kręcenia filmu "Życie dla
życia" w Cuzco w roku 1999. Patio nieistniejącego już hotelu "Las
Nazarenas".


Mój Przyjaciel, Leszek Foltyn, znakomity operator filmowy od lat związany ze szczecińskim ośrodkiem TVP, w najbliższy piątek, 24. listopada, w księgarni "Książnica" (oczywiście w Szczecinie) obchodzi swój benefis.

Leszka poznałem w roku 1999.  Razem z Grzegorzem Rybińskim realizowaliśmy wtedy film dokumentalny pt. "Życie dla życia", poświęcony postaci o. Edmunda Szeligi - duchownego pracującego przez wiele dziesięcioleci w Peru. (Film ten można tu, na stronie, obejrzeć; patrz prawy margines.) Do naszej ekipy trafił Leszek. On trafił, a my... lepiej trafić nie mogliśmy! Od razu pojawiła się chemia. Mimo że razem z Grzegorzem byliśmy nowicjuszami w branży filmowej, Leszek ani jednym słowem, ni gestem, nie zdradził co można było sądzić o takich filmowanych żółtodziobach. Po prostu polecieliśmy do Peru, zakasaliśmy rękawy (była tam pełnia lata) i zabraliśmy się do roboty.

Od samego początku pracowało nam się znakomicie. Gdyby nie Leszek, film ten nigdy by nie powstał. Z rezultatem, wielokrotnie potem pokazywanym w TVP i na TVP Polonia, tak jak wspomniałem, można się zapoznać. Film stał się sugestywną ilustracją do naszej - Grzegorza i mojej - książki pt. "Vilcacora leczy raka". Ilustracją jakże potrzebną.

O tym, jak nam się pracowało z Leszkiem, najlepiej może świadczyć to, iż gdy kilka miesięcy później, razem ze Stanisławą Grzelczak zacząłem realizację innego dokumentalnego obrazu pt.

"Odchodzenie nie jest straszne". Elżbieta Dzikowska wspomina naszą wyprawę do Vilcabamby

Elżbieta Dzikowska w czerwcu tego roku w Espiritu Pampa - wiosce sąsiadującej z ruinami Vilcabamby.


W niedawno opublikowanym wywiadzie dla miesięcznika Retro, Elżbieta Dzikowska wspomina także naszą czerwcową wyprawę do Vilcabamby. Na pytanie autorki wywiadu, Ewy Modrzejewskiej - "A którą podróż najbardziej pani pamięta, darzy największym sentymentem?", Elżbieta odpowiedziała:

- Do wspomnianej już Vilcabamby. W czerwcu, po 41 latach byłam tam ponownie z Romanem Warszewskim, który pisze moją biografię. Za pierwszym razem [przed 41 laty] jechaliśmy tam tydzień: najpierw na koniach, potem na mułach. Teraz wyprawa jeepem zajmuje dwa i pół dnia. Ale drogi nadal są niebezpieczne, niewielu turystów tam dociera. I znów miałam przygodę, bo... niemal umierałam. Bolało mnie w klatce piersiowej, miałam problemy z oddychaniem. Wszyscy myśleli, że to zawał. Znaleźliśmy w [sąsiedniej] wiosce pielęgniarkę i okazało się, że to tylko... odwodnienie. Ale w ogóle się nie bałam, pomyślałam, że odchodzenie wcale nie jest takie straszne. Najważniejsze to nie cierpieć, umrzeć zdrowym".

Więcej na temat naszej wspólnej wyprawy będzie można przeczytać w najbliższym numerze kwartalnika "Kontynenty".

"Cholula 1519" trochę bliżej



W końcu jest jakiś ruch w sprawie leżącej od przeszło roku u Wydawcy mojej "Choluli 1519" - książki o ważnej bitwie, do której doszło w czasie marszu sił Hernana Cortesa do stolicy państwa Azteków, Tenochtitlanu. Starcie to było o tyle ważne, iż miało ono wykazać, że bóg, którego reprezentowali konkwistadorzy, jest znacznie silniejszy od bogów tubylczych. (W Choluli wznosiła się największa piramida Ameryki Środkowej, poświęcona Quetzalcoatlowi - Wężowi Upierzonemu.) Bitwa ta stała się wzorem dla innych, późniejszych poczynań konkwistadorów w Nowym Świecie - m.in. Francisca Pizarra, który w Cajamarce, w Peru, 12 lat później właściwie skopiował poczynania Cortesa z Choluli. W książce, w jednym z rozdziałów, rekonstruuję spotkanie Cortesa z Pizarrem, w czasie którego Cortesa zachęcał tego drugiego do zastosowania podobnej taktyki w starciu z Inkami.

Właśnie dostałem do obejrzenia ilustrację, która ma się znaleźć na okładce tej książki. Podoba mi się. Od razu widać o co chodzi. Może tylko brakuje jakichś rannych, czy zabitych, bo bitwa w Choluli często określana jest jako "masakra"?

Książka pojawi się na rynku w lutym 2018 roku. Jesienią 2018 roku, w tej samej serii, ukazać ma się jeszcze moja "Grenada 1492", która też już jest złożona u Wydawcy. A pomiędzy tymi pozycjami, wyjść ma jeszcze biograficzna książka o Elżbiecie Dzikowskiej.

Oby udało się to wszystko w tych terminach zrealizować.
  1. <<
  2. archiwum
  3. >>
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka