30 lat jak jeden dzień (3)

„Moi” latynoscy nobliści. Książki: „Skrzydła diabła, rogi anioła” i „Gdzie mieszka pułkownik Buendia”

Właśnie mija 30 lat od mojej pierwszej eskapady do Ameryki Łacińskiej. Dziś trzeci odcinek podsumowujący trzy dziesięciolecia moich latynoskich peregrynacji.


Opowiem teraz, co działo się po tym, jak – deportowany z Kuby – znalazłem się w Bogocie, w Kolumbii.

Nie miałem wizy do tego kraju, więc po przylocie zatrzymany zostałem na granicy. Musiałem wypełnić odpowiednie formularze i noc spędziłem w lotniskowym areszcie ekstradycyjnym. Następnego dnia okazało się jednak, że z otrzymaniem zezwolenia na pobyt w Kolumbii nie będzie kłopotu i około południa miałem już w paszporcie wstemplowaną wizę. Pomógł mi w tym fakt, iż właśnie wydalono mnie z Kuby. To w oczach władz kolumbijskim, bardzo podnosiło to moją wiarygodność.

Jeszcze następnego dnia o przypadku młodego polskiego dziennikarza, który został usunięty z Kuby, napisano w bogotańskim dzienniku „El Diario”. Skutek był taki, iż skontaktował się ze mną Alberto Soriano Mendez – asystent przebywającego wtedy w Cartagenie słynnego kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcii Marqueza. Marquez dowiedział się o moim wydaleniu z Kuby z gazet i jako oddany przyjaciel Fidela Castro zainteresował się „tym dziwacznym przypadkiem”. Był przekonany, że prasa przeinaczyła fakty i że moja kubańska historia, którą sarkastycznie opisano, musiała wyglądać całkiem inaczej.

Marquez – za pośrednictwem swego sekretarza – zaprosił mnie do swojego domu w Cartegenie de las Indias. Chciał dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądało moje wydalenie z Kuby. Tak więc, mimo że jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej nie miałem w paszporcie nawet kolumbijskiej wizy, wkrótce potem byłem gościem chluby tego kraju - słynnego noblisty.

Marquez nie napisał jednak dementi na temat moich przypadków na Kubie. Bo ja – niestety – potwierdziłem, iż zdarzenia miały dokładnie taki sam przebieg, jak opisano je w prasie. Mnie natomiast owo spotkanie – i jeszcze trzy następne, które miały miejsce w kolejnych dniach - udało się dobrze wykorzystać, bo przy ich okazji przeprowadziłem obszerny wywiad z pisarzem. Został on opublikowany najpierw w polskiej prasie literackiej, a następnie w tomie „Gdzie mieszka pułkownik Buendia”. (Tytuł stąd, iż z Cartageny pojechałem do Aracataca – do miejscowości, w której Marquez się urodził i która stanowiła pierwowzór jego książkowego Macondo.)

W rozmowie z Marquezem dalej drążyłem wątki kubańskie. Chciałem dowiedzieć się, jak to się dzieje, iż człowiek o tak wspaniałym piórze i o tak bogatej wyobraźni jak Garcia Marquez, za swego wielkiego przyjaciela uznaje najbardziej zatwardziałego dyktatora XX wieku – Fidela Castro. I mimo że do tematu tego w naszej rozmowie powracałem wielokrotnie, w sumie nie uadło mi się uzyskać jakiejś klarownej odpowiedzi. Słyszałem frazesy w rodzaju: „Nie można do demokracji na Kubie i demokracji w Europie przykładać tej samej miary” Lub: „Demokracja w Europie na swój rozwój miała stulecia, na Kubie – od rewolucji – nie minęło jeszcze nawet 50 lat”. Inny wariant odpowiedzi brzmiał: „Skoro kocham bohaterów moich książek i z nimi się utożsamiam, nie mogę nie wielbić kogoś takiego jak Fidel, który jest ucieleśnieniem mojego bohatera doskonałego”. Słowem: Marquez uważał, iż Fidelowi – jako wybitnej jednostce – wolno znacznie więcej niż przeciętnemu zjadaczowi chleba. W domyśle cały czas pobrzmiewało, że podobnie jemu – wybitnemu pisarzowi – wolno wielbić i popierać nawet dyktatorów; niezależnie od tego, czy czyimś zdaniem było to politycznie poprawne, czy też nie.”

Wtedy był to mój pierwszy latynoski noblista, pierwszy, a właściwie drugi. Z Limy znałem już bowiem Mario Vargasa Llosę, z którym miałem kontakt przy okazji zbierania materiałów do książki „Pokażcie mi brzuch terrorystki”. Llosa wchodził bowiem w skład komisji, która miała wyjaśnić sprawę masakry peruwiańskich dziennikarzy w wiosce Uchuraccay (o czym już opowiadałem) i chętnie udzielał mi informacji w miarę jak posuwały się prace tego ciała. To fakt, iż wtedy nie był jeszcze noblistą – co najwyżej noblistą in spe. Przez długi czas zresztą wydawało się, iż mimo swych wspaniałych książek, owego literackiego nobla może się nie doczekać, ponieważ – w miarę upływu kolejnych dekad – jego poglądy polityczne z początkowo lewicowych coraz bardziej stawały się prawicowe, co – jak wiadomo – nie stanowi zbyt dobrej rekomendacji dla przyznającej literackie noble Akademii Szwedzkiej.

Z Llosą, notabene, po raz drugi spotkałem się w 1990 roku, gdy założył on partię Fredemo i ubiegał się on urząd prezydenta Peru (i gdy drzwi swego gabinetu bardzo szeroko otwierał dla dziennikarzy ze wszystkich stron świata. Po raz trzeci widzieliśmy się w 2006 roku, w Londynie, gdy udzielił mi obszernego wywiadu, który został opublikowany w książce „Skrzydła diabła, rogi anioła”. W jednym z rozdziałów tego wywiadu Llosa zwierzał mi się, iż już nie wierzy, by miał jeszcze szansę na najwyższy literacki laur. „I fakt ten nie spędza mi wcale snu z powiek” – powiedział.

Tym większa musiała być jego radość, gdy 4 października 2010 roku w eterze pojawiła się informacja, iż to właśnie jemu przyznano literackiego nobla za tamten rok. Nie – „musiała być”, lecz była. Bo nie pryzpuszczenie, lecz pewnik. On sam potwierdził mi to, gdy spotkaliśmy się 6 grudnia tegoż roku w Sztokholmie, praktycznie w przededniu noblowskiej ceremonii. Co to było za spotkanie! Ósme z kolei, ale najradośniejsze, choć – z uwagi na okoliczności – odbywające się w największym feroworze oblężenia przez media i w największym pośpiechu.

Ale to już całkiem inna historia.

Roman Warszewski
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka