Dość milczenia!

Z dr. Javierem Cabrerą Darque – właścicielem unikatowej kolekcji tzw. kamieni z Ica, rozmawia Roman Warszewski

Dr Javier Cabrera Darque w roku 2000
Dziś danie specjalne – archiwalna, przeprowadzona w 1999, a opublikowana w 2000 roku rozmowa ze słynnym doktorem Javierem Cabrerą, właścicielem kolekcji kamieni, na których powierzchni wyryto tajemnicze rysunki, przedstawiające sceny o niezwykłej treści. Wynika z nich, iż kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, na Ziemi istniała wielce zaawansowana technologicznie cywilizacja znająca m.in. tajniki chirurgii i astronomii, rozwijająca się w czasach, gdy... ISTNIAŁY DINOZAURY!
Dr Cabrera zmarł w 2002 roku, a jego kamienie powszechnie uznaje się w tej chwili za falsyfikaty.

– O Pańskiej kolekcji ostatnio jakby ciszej. Dwadzieścia lat temu wzbudzała ona wielką sensację i zainteresowanie, obecnie większość badaczy wychodzi z założenia, że dokonał Pan gigantycznego fałszerstwa – że Pańskie kamienie są falsyfikatami...
– Jeśli zaczyna Pan w ten sposób, właściwie nie powinienem w ogóle rozmawiać. Nadszedł jednak czas, żeby niektóre rzeczy wreszcie wyjaśnić i powiedzieć, jak jest naprawdę. Dość milczenia! Dość prześladowań! Moje dzieci zostały zaszczute tylko dlatego, że są moimi dziećmi! Mnie, przez długie lata, za wszelką cenę próbowano odżegnać od czci i wiary! Na szczęście nie do końca to się udało. Mimo wrogiego nastawienia środowiska naukowego nadal istnieją osoby, które potrafią docenić faktyczne znaczenie mojej kolekcji. To ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że „kamienie z Ica” są jedną z pierwszych stron historii ludzkości, którą już wkrótce będzie trzeba napisać od początku, od nowa.

– Skąd ta gorycz?
– Stąd, że od wielu lat, niezmiennie, padam ofiarą spisku. Jestem ofiarą zmowy konserwatywnej nauki, tej samej która zwalcza poglądy autora Zakazanej archeologii Michaela Cremo, oraz przedstawicieli sfer rządowych Stanów Zjednoczonych i Peru. Moje odkrycia są zbyt rewolucyjne i kwestionują zbyt wiele powszechnie zaakceptowanych pewników, by mogły być przyjęte bezboleśnie. Jednak to, co dzieje się wokół mojej osoby, to już gruba przesada.

– Co ma Pan na myśli?
– W dyskredytowanie mojej kolekcji zaangażowane były (i są!) tajne służby Peru i USA. To one zaczęły podrzucać do mojej kolekcji obiekty, które później stanowiły podstawę do stwierdzenia, iż zbiór moich kamieni jest sfałszowany. Prawda jest natomiast taka, że sfałszowane są niektóre kamienie, zaoferowane mi poprzez długi łańcuch pośredników, uniemożliwiający precyzyjne określenie źródła ich pochodzenia. Natomiast autentyczność innych kamieni nie podlega żadnej dyskusji. Posiadam ekspertyzy, które w sposób całkowicie niezależny ode mnie potwierdzają wiek rytów znajdujących się na powierzchni otoczaków z Ica.


W pracowni dra Cabrery w jego domu w Ica


– Jakie to ekspertyzy?
– Uniwersytetów z Bonn i Monachium. Podpisali się pod nimi znani geolodzy – prof. Alfred Dahrendorf i prof. Max Liebermann.

– Czy w uzyskaniu tych opinii pośredniczył Erich von Däniken?
– Däniken jest moim przyjacielem, to fakt. Od lat wspiera mnie w pracach badawczych i we wszystkich przedsięwzięciach kolekcjonerskich. Rozumie też wszystkie moje kłopoty, bo jego los również nie jest mi łatwy ani prosty. W tym przypadku był jednak tylko pośrednikiem. Wziął ze sobą do Europy kilka moich kamieni i przekazał je odpowiednim placówkom badawczym. Z samym wynikiem analiz nie miał nic wspólnego.

– Co wynika z ostatnich badań przeprowadzonych w Niemczech?
– Potwierdzają one moje poprzednie poglądy: że rysunki na kamieniach z Ica liczą co najmniej kilkaset tysięcy i że pochodzą z epoki, kiedy – według konwencjonalnych ustaleń – na ziemi nie było jeszcze ludzi.

– Nie powinno chyba dziwić, że, słysząc to, wielu ze zdziwieniem kiwa głowami i do Pańskich ustaleń odnosi się z niedowierzaniem...
– Nie, dziwić się nie można. Ale i nie można natychmiast dystansować się od czegoś, czego treści do końca się jeszcze nie zna... Ale to właśnie ma miejsce.

– Na kamieniach z Ica przedstawiono sceny, w których widać, jak dawni chirurdzy dokonują skomplikowanych zabiegów transplantacji narządów., jak – za pomocą teleskopów – obserwują nieboskłon – i – co stanowi największą herezję! – dosiadają dinozaurów! Coś takiego musi budzić gwałtowne reakcje...
– Ale one nie powinny kończyć się próbami zamachu na moje życie i systematycznym utrudnianiem życia mojej najbliższej rodzinie!

– Próbowano Pana uśmiercić?
– Wielokrotnie! Wychodzono bowiem z założenia, że jeśli mnie zabraknie, moja kolekcja i cała obrazoburcza teoria bardzo szybko pójdą w zapomnienie. Jednak fakt, że ktoś ucieka się do tak drastycznych kroków, dla mnie może oznaczać tylko jedno – że są osoby, i to osoby bardzo wpływowe, które zdają sobie sprawę z tego, iż to właśnie ja mam rację i za wszelką cenę nie chcą dopuścić do tego, żeby nowe spojrzenie na początki ludzkości i na naszą prehistorię ujrzało światło dzienne.


Jednym z założycieli miasta Ica w XVI wieku był przodek doktora Cabrery. Jego portret wisi wsród półek pełnych słynnych kamieni

– Jaka jest Pańska najnowsza interpretacja „kamieni z Ica”?
– Nie różni się ona od interpretacji, którą głosiłem do tej pory. Teraz jednak jestem jeszcze bardziej pewny jej słuszności. Kamienie z Ica są świadectwem istnienia w pełni rozwiniętej i technologicznie bardzo zaawansowanej cywilizacji, która istniała na Ziemi na długo przedtem, zanim pojawiła się tu obecna wersja „homo sapiens”. Należą do kategorii takich samych świadectw jak te, które w swojej wspaniałej książce przytaczają Michael Cremo i Richard Thompson – jak regularnie obtoczona metaliczna kula z zaznaczonym równikiem odnaleziona w Afryce Południowej w pokładach sprzed dwóch miliardów lat czy słynna podeszwa buta z Nevady będąca „rówieśnikiem” trylobitów...

– Jak jednak wytłumaczyć to, że ten rodzaj zabytków odkryto tylko w Ica – w Pańskim rodzinnym mieście?
– To nieprawda. Większość kamieni z mojej kolekcji pochodzi nie z Ica, lecz z Ocucaje, a nazwa „kamienie i Ica” bierze się stąd, że właśnie tu znajduje się moja kolekcja. Zresztą zabytków o podobnym charakterze jest dużo więcej, ich egzystencja jest jednak systematycznie przemilczana przez współczesną naukę. Wystarczy powiedzieć, że kamienie z Ica zdają się też mieć wiele wspólnego z zabytkami znajdującymi się na mesecie Marcahuasi, w nadbrzeżnym paśmie Andów. Jedyna różnica między Marcahuasi a kamieniami z Ica polega na skali – na otoczakach z Ica obrazy występują w skali mikro, jakby były skoncentrowane w okularze mikroskopu, natomiast w Marcahuasi mamy do czynienia z kamiennymi gigantami – olbrzymimi rzeźbami, których wymowa jest jednak taka sama.

– Jaka?
– Z faktu istnienia kamieni z Ica, gigantów z Marcahuasi czy przedstawiających dinozaury i ludzi statuetek z meksykańskiego Acambaro wynika przede wszystkim to, że o prawdziwych początkach cywilizacji zarówno w Ameryce prekolumbijskiej jak i na całym świecie współczesna archeologia akademicka nie ma zielonego pojęcia! Stąd właśnie zajadłość, z jaką zwalcza się takie osoby jak ja – ludzi, którzy mówią o tym głośno, nie bacząc na konsekwencje.


To jedna z najbardziej kontrowersyjnych koekcji na świecie

– Fakt prześladowania Pana nie jest zbyt dobrze znany...
– Nikt nie lubi chwalić się takimi rzeczami. W przypadku kamieni z Ica podjęto taką samą akcję dezinformacyjną, jak miało to miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie w pewnym momencie, wynajmując parę zdemenciałych emerytów, postanowiono skompromitować fenomen kręgów zbożowych. Jeszcze wcześniej coś podobnego uczyniono w Rooswell, w USA, zacierając ślady jakie pozostały po przechwyceniu przez Amerykanów pojazdów pozaziemskich z żywymi istotami na pokładzie. Mamy do czynienia ze spiskiem – ze zmową establishmentu naukowego i politycznego w skali całego globu.

– Nie boi się Pan tak ostrych określeń?
– Nie, ponieważ istnienie tego spisku dzień w dzień odczuwam na własnej skórze i od z górą dwudziestu lat ponoszę jego najbardziej bolesne konsekwencje.


Co mówią, co pokazują Kamienie z Ica?

– Dlaczego Pana zdaniem doszło do zawiązania tak szerokiego i tak wszechobecnego spisku?
– A dlaczego nie mówi się całej pracy o UFP i o Obszarze 51? Dlaczego? Najprawdopodobniej co poniektórym wydaje się, że ludzkość jeszcze nie dojrzała do tego, by poznać całą prawdę. Ale ludzkość, proszę pana, nie jest małym dzieckiem!

Mistyfikacja czy sensacja? W roku 2013 coraz więcej przemawia za tym
pierwszym
– Podobno nie powiedział Pan ostatniego słowa i ma w rękawie jeszcze jednego asa?
– Rzeczywiście. Kolekcja kamieni to nie wszystko. Kilka lat temu, także w okolicach Ica, natrafiłem na duże depozyty glinianych rzeźb, pochodzących z bardzie zamierzchłych czasów. Ich styl i treść bardzo przypominają „kamienie z Ica” –są to rzeźby przedstawiające prehistoryczne zwierzęta, między innymi także dinozaury, którym często towarzyszą ludzie. Do tej pory samodzielnie zgłębiałem ich treść i zawarte w nich przesłanie, jednak już niedługo mam zamiar także i te zbiory udostępnić nauce oraz publiczności.

– Wiek tych statuetek uznaje pan za zbliżony do wieku rytów na „kamieniach z Ica”?
– Wszystko wskazuje na to, że statuetki te, do złudzenia przypominające rzeźby, jakie w Meksyku odkryto w okolicach Acambaro, są wytworem tej samej, wielce zaawansowanej, a nieznanej dotąd kultury, która stworzyła „kamienie z Ica”. Rzeźby te, w jeszcze bardziej sugestywny sposób niż ryty z kamieni, przekazują nam bardzo ważne ostrzeżenie, przesłanie.

– Jakie przesłanie?
– Ostrzeżenie, że tak jak niegdyś bez śladu mogła zaginąć kultura „kamieni i statuetek z Ica”, tak samo może teraz przepaść nasza własna cywilizacja, której tak niewiele trzeba do samounicestwienia.
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków