Czytane „w maszynopisie”. Piotr M. Małachowski o książce „Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas”

Przed poznaniem Inki Paucara - tytułowego wojownika, którego „nie imał się czas”, koniecznie trzeba wiedzieć kim jest Roman Warszewski - pisarz, którego „nie ima się strach”.

Jedno z najbardziej zaskakujących, a zarazem najbardziej skutecznych praw rządzących życiem nazywa się „prawem przyciągania”. W skrócie polega na tym, że dostajemy to, co sobie przyciągniemy. Nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Najczęściej nie zdając. Co nie zmienia faktu, że przyciągamy. Myślą, mową, uczynkiem, a także zaniedbaniem.

Romana Warszewskiego do swojego życia przyciągnąłem słowem. Choć równie dobrze można powiedzieć, że było odwrotnie - to on przyciągnął mnie do swojego życia. Także słowem. Jego książki czytałem na długie lata przed tym, zanim się poznaliśmy. Pewnego wrześniowego poranka w centrum Miraflores, najbardziej nowoczesnej dzielnicy Limy.


Na zdjęciu: Piotr M. Małachowski, red. nacz. portalu "Kochamy Peru" - http://kochamyperu.pl.

Spotkać Polaka w Peru nie jest trudno. Ten kraj odwiedza coraz większa, idąca już w tysiące rocznie liczba rodaków. Ten proces będzie zresztą postępował, więc spokojnie można przyjąć, że polsko-polsko rozmowy na peruwiańskiej ziemi nie są czymś wyjątkowym.

Ale czym innym jest spotkać turystę z Polski, a czym innym wyglądającego na turystę Romana Warszewskiego. To różnica bardzo łatwa do wychwycenia. Właściwie wystarczy jedno zdanie. Kiedy przy stoliku z kawą w limańskim hotelu padło ono z ust tego pisarza, wiedziałem, że mam do czynienia z kimś, kto nie szuka w Peru turystycznych atrakcji.

Szybko zrozumiałem, że Warszewski jest jedynym znanym mi Polakiem, który w Peru nie mieszka, a który w tym kraju zachowuje się jak Peruwiańczyk. Od tego pierwszego do ostatniego zdania. A nawet - chciałoby się dodać - od skóry do szpiku kości. Tego nie można się nauczyć. To trzeba umieć. I ten człowiek potrafi to jak mało kto.

Przekonać się o tym może każdy, kto sięgnie po tę książkę i przeczyta ją... choćby pobieżnie. Skupiając się nie na wątku głównym, o którym za chwilę, ale na przystankach. Tak je nazywam. To dotyczące pobocznych spraw zapiski z pisarskiego notatnika. Osobno nie miałaby racji bytu. W „Wyprawie Vilcabamba–Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas” istnieją obok i spinają niczym klamra główny nurt wydarzeń. Są współczesnym tłem historycznych wydarzeń. Rozjaśnieniem. Dopowiedzeniem tego, czego żaden spędzający wakacje w Peru turysta nie jest w stanie doświadczyć.

Te przystanki pełnią niezwykle pouczającą rolę. Opowiadają o Peru takim, jakie ono jest. Nie o takim, jak się to zazwyczaj wyobraża. Przy okazji są całkowicie drugorzędne. Nie przeszkadzają. Nie wadzą. Nie wytrącają Czytelnika z drogi, którą podążą, tylko pozwalają zatrzymać się i pomyśleć.

Także o kierunkach, które pisarz tylko zasygnalizował. Jakby przyznawał, że ten kraj, choć jest jemu tak bliski, nadal pozostaje odległy. Tak jak bliskie, z zarazem dalekie pozostają miejsca, do których poznania nie wystarczają ludzkie zmysły.

Warszewski sięga po nie z łatwością ogrodnika zrywającego kwiaty. Jeśli jesteśmy z nim w peruwiańskiej dżungli, widzimy jej kolory. Jeśli jemy świnkę morską, czujemy jej smak. Jeśli jedziemy autobusem, wiemy o własnych czterech literach zapadniętych w fotel. To się nazywa zabraniem w podróż. Bez względu na to jak się ona zakończy.

Ale to nie dlatego Warszewskiego można nazwać pisarzem, którego nie ima się strach. To nie o obawy o samopoczucie Czytelnika chodzi. Tylko o samego siebie. Autor najpierw pozbywa się strachu przed własną podróżą, a dopiero potem zaprasza do niej chętnych.

Oczywiście korzystając z prawa przyciągania.

Wydaje się to bardzo łatwe. Tak jest zawsze. Po fakcie. W rzeczywistości jest bardzo trudne. Wręcz niemożliwe. Warszewski musiał to wiedzieć, a mimo to podjął się zadania. Zanim przyciągnie Czytelnika do wydarzeń opisanych w książce, zrobił to z... wydarzeniami.

Przyciągnął je do siebie. Uczynkiem. Jak najbardziej uczynkiem, który w praktyce oznaczał harówkę. Krok po kroku drogę przez historię i teraźniejszość dzisiejszego Peru, a na dodatek sąsiedniego Ekwadoru. Długą, wyczerpującą, ale zaskakująco opłacalną drogę na własnych nogach.

Strach, który pokonał pisarz, ma także czysto ludzki wymiar. Jego książka nie jest bowiem brakującym ogniwem w historii jednej z najbardziej tajemniczej społeczności świata, tylko ogniwem zupełnie nowym. A przy tym nie rewolucyjnym, lecz łagodnym. Tak jak dzieje się to podczas ewolucji.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Warszewski wysnuł to ogniwo z niczego. Ale tak się tylko wydaje. On to zrobił z serca. Posłuchał go i za nim poszedł, choć na początku widział jedynie mur. Czarną ścianę. Tak robią ludzie odważni. W zamian nie dostają nagród. Tylko magnes. Ich serce zaczyna przyciągać inne serca.

Tyle tytułem wstępu do wstępu o książce, która opowiada o Inkach. Co o nich wiemy? Wydaje się, że dużo, ale rzeczywistość okazuje się najczęściej inna. O Inkach wiemy niewiele. A to, co wiemy, to zazwyczaj hodowane w wyobraźni mity.

Warszewski robi z tym porządek. Najpierw jednak, gnany ciekawością, trafia do Kraju Q’ero - położonej wysoko w Andach ziemi długowiecznych Indian. Tak powstaje jedna z jego wcześniejszych książek - „Qero. Długowieczność na zamówienie”. Tom „Wyprawa Vilcabamba–Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas” jest kontynuacją tego bestselleru. Nie byłoby jej, gdyby nie pewien człowiek spotkany przez Warszewskiego w realnym życiu. Podczas wcześniejszej podróży po Peru, która miała wyjaśnić zagadkę dlaczego część mieszkańców wysokich Andów żyje dłużej niż inni.

Stosując prawo przyciągania trzeba pogodzić się z tym, że tak najczęściej bywa. Niektórych ludzi spotykamy na chwilę. Tylko po to, by usłyszeć od nich jedno zdanie. Czasem jedno słowo. Warszewski usłyszał krótką historię. O żyjącym prawie pięć wieków temu inkaskim wojowniku.

Początkowo jego istnienie wydaje się nierealne, ale Warszewski postanawia pójść jego śladem. A właściwie śladami, których nie ma. Nie istnieją, bo zostały zniszczone przez konkwistadorów, zarośnięte przez dżunglę, wyasfaltowane przez współczesność. Nie ma ich, ale istnieje ludzka pamięć. Przekazywana z pokolenia na pokolenie opowieść o wojowniku, którego nie imał się czas i który miał wielkie, kochające swój kraj i ludzi serce.

Tak rodzi się książkowy Inca Paucar. Ale czy na pewno książkowy? Z początkowo wyimaginowanej osoby Warszewski przeistacza go w postać historyczną. Posługuje się przy tym starymi kronikami spisanymi przez hiszpańskich najeźdźców. Sprawdza. Porównuje. Potem leci. Jedzie. Idzie.

Spada z muła. Znów wsiada. I pyta. Nie szuka jednak odpowiedzi za wszelką cenę. Czeka na nią cierpliwie. Jak dziecko, które przeczuwa, że dostanie zaraz prezent, tylko nie wie od kogo. Poza tym łączy fakty. Wątpi w przypuszczenia. W ciemno idzie za głosem serca. Dokładnie tak, jak trzeba, gdy chce się skorzystać z prawa przyciągania.

Ostatecznie Inca Paucar nabiera ludzkich wymiarów. Wiemy co robi. Dlaczego to robi. Wiemy nawet co myśli. I tak oto ukazuje się nam postać niezwykła. Wizjoner, którego można nawet uznać za inkaskiego prekursora współczesnej epigenetyki, czyli - nazwijmy to umownie - ojca... pozagenowego przyciągania dobrych genów.

Siła, jaką Warszewski poświęca żyjącemu przed wiekami człowiekowi, jest niezwykła. No uparł się Polak i już. A jak Polak się uprze, to wiadomo co z tego wychodzi. Łatwo przy tym odnieść wrażenie, że Inca Paucar odpłaca się pięknym za nadobne. Polski pisarz przyciąga inkaskiego szlachcica, a inkaski szlachcic przyciąga polskiego pisarza. Aż do momentu, w którym stają się wręcz jedną i tą samą osobą. Postacią z dawnych czasów, którą Czytelnik dostaje jak na dłoni.

Dlaczego jest ona tak ważna, by napisać o niej książkę? Bo na to, co pięćset lat temu stało się z Inkami i ich państwem, pozwala spojrzeć w całkowicie nowy sposób.

Kiedy hiszpańcy konkwistadorzy obrócili kraj Inków w zgliszcza, Inca Paucar odrzucił broń, chęć zemsty i krwawą walkę, jednym słowem odrzucił śmierć, by przyjąć życie. Długie życie. Tak długie, by przeżyć najeźdźców i zbudować enklawę, w której najważniejsze będzie ludzkie zdrowie, czyli - też mówiąc najprościej - szczęście.

Ta idea fix nie trafiła na półkę z banałami. W dwóch miejscach dzisiejszego Peru i Ekwadoru przetrwała nie tylko pamięć o Ince Paucarze. Przetrwało też jego dzieło. Odważny, również na dzisiejsze czasy plan, udało się w części zrealizować. Można się o tym przekonać na własne oczy. Przy okazji mając szansę zrozumieć Inków i ich działania w obliczu zgotowanej przez Europejczyków zagłady.

Bez książki Warszewskiego byłoby to niemożliwe.

To dlatego warto po nią sięgnąć. I odpoczywając co jakiś czas na umieszczonych w niej przystankach ruszyć we współczesną podróż do dawnej krainy Inków. „Wyprawa Vilcabamba–Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas” może wydawać się historycznym kryminałem, ale w istocie jest właśnie podróżą.

Stojąc na jej początku można obrócić się na pięcie i pójść w swoją stronę. Można też pozwolić jej wciągnąć się. Choć dużo lepiej przyciągnąć. Tak, jak dzieje się to przy okazji reguły kierującej naszym życiem.

Piotr M. Małachowski
Autor jest redaktorem naczelnym popularmnego portalu internetowego „Kochamy Peru”
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka