Wspomnienie o Radku


Arkadiusz Paul (na zdjęciu po lewej), mój wielokrotny i niestrudzony towarzysz podróży, z którym m.in. przemierzyłem w poprzek Amerykę z Buenos Aires do Limy, współautor trzech albumów („Machu Picchu. Sto lat po godzinie zero”, „Cuzco. Rzym Nowego Świata” i „Drogami Inków do Machu Picchu i jeszcze dalej”), człowiek, na którym nigdy się nie zawiodłem, a prywatnie mój Kuzyn, przeżywa (a wraz z Nim my) ogromny dramat: w tragicznych okolicznościach, w końcu kwietnia, zmarł jego młodszy, 31-letni Syn, Radek Paul (na zdjęciu, po prawej).


Radek Paul urodził się 11. kwietnia 1986 roku, w Polsce, w Jeleniej Górze. Większość życia spędził jednak we Włoszech. Najpierw na południu, w okolicach Neapolu, później na północy – w Merano, we włoskich Alpach.

To, że z południa Włoch w pewnej chwili, już jako świadomy młody człowiek, przeniósł się na północ, zdaje się mieć znaczenie. Radek zawsze bardzo tęsknił za Polską. Tęsknił też za górami, bo dzieciństwo spędził w cieniu Karkonoszy ­– gór, które bardzo pokochał i w których jako dziecko zdeptał większość turystycznych szlaków.

Zwykle dla Polaków Włochy to słońce, południe, natomiast Radek, jakby na przekór temu, mieszkając na południu Italii, przeniósł się na północ tego kraju. Ku górom, ale być może także dlatego, by znaleźć się bliżej Polski. Jakby chciał zyskać poczucie, że stamtąd, gdzie zamieszkał na północy Italii, w ciągu jednego dnia, samochodem można dojechać do kraju jego dzieciństwa.

Myśl o Polsce i o powrocie dalej go jednak nie opuszczała. W końcu dopiął swego i w lutym 2017 na stałe wrócił z „ziemi włoskiej” do kraju. Był z tego powodu bardzo zadowolony, wręcz szczęśliwy. Miał świadomość, że nie tylko w jego życiu zaczyna się nowy, ważny etap, ale że rozpoczyna się dlań całkiem nowe życie.

Od razu rzucił się także w wir pracy. W ciągu bardzo krótkiego czasu stał się współtwórcą i bardzo ważnym ogniwem nowej rodzinnej firmy – przygotowywanej z dużym rozmachem wystawy klocków Lego w Szklarskiej Porębie. Wiedza inżyniera systemów komputerowych Microsoft, którą przywiózł z Włoch okazała się bardzo przydatna. Można powiedzieć, że dopiero w Polsce ona w pełni zakwitła. On sam nie wiedział, ile umie i ile potrafi – w konfrontacji z nowymi wyzwaniami i gdy znalazł się w nowym inspirującym i wspierającym go środowisku, okazało się, że bardzo, bardzo dużo.

Znalazł się w pięknym momencie życia. Czuł, że znów jest u siebie, że dosłownie z dnia na dzień wszystko staje się możliwe. Oto spełniło się jego marzenie o powrocie i otwierała się całkiem nowa perspektywa. Wszystko zaczynało składać się w większą całość: znalazł wielką miłość – Ewelinę, z którą się zaręczył; planowali ślub. Fala była wznosząca. Przyjazna. Wszechogarniająca. Ach… Czuł, że jest niesiony nią do przodu – jako zapalony rowerzysta downhillowy, uwielbiający szum wiatru we włosach, na takie doznania był szczególnie wrażliwy i wyczulony.

To było, jak grom z jasnego nieba.
Dosłownie.

Arkadiusz zadzwonił o nietypowej porze, wcześnie rano. Miał dziwnie zduszony, matowy głos. Zapytał:

– Siedzisz?
Potwierdziłem.
Wtedy się dowiedziałem.
Po tym, co usłyszałem, długo nie mogłem wstać.

26. kwietnia 2017 roku zdarzyło się coś niewyobrażalnego. Wydarzył się strasznie nieszczęśliwy wypadek i Radek zmarł w tragicznych okolicznościach. Nie w czasie wspinaczki na skałkach (które uwielbiał), nie w czasie szaleńczej jazdy rowerem (czym się rozkoszował). Stało się to w domu, pod dachem. Udławił się, udusił. Nie dało się go odratować.

– Dlaczego?
– Jakim prawem?
– Dlaczego takie rzeczy się zdarzają?

Na te pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi. Pozostaną w nas na zawsze, przynosząc ból, niepokój, cierpienie.

– Akurat wtedy?
– W takim momencie?
– W takich okolicznościach?

Zadają je sobie wszyscy. Ci, którzy Radka znali dobrze, bardzo dobrze i ci, którzy znali go tylko przelotnie. Przed oczami mają jego ujmującą osobowość i postać.

Jaki był Radek?
Na pewno był kimś, kto – z uwagi na młody wiek – wciąż był jeszcze w drodze. (Któż z nas kimś takim nie jest?) Kolejne kreski do swego autoportretu miał przecież dopiero narysować. Był skromnym człowiekiem o wielkim sercu. Z natury był bardzo życzliwy i nastawiony na innych – nie na siebie. Zawsze pomocny, uśmiechnięty, chętny do pracy, cierpliwy. Pomysłowy, ciepły, lgnący do innych. Szybko zdobywał nowych znajomych, przyjaciół. Był taki, że jak raz go się spotkało, na długo go się zapamiętywało.

– Był zawsze nadzwyczaj serdeczny – mówi Marcin.
– Bardzo kontaktowy – wspomina Luz. – Ja mówiłam po hiszpańsku, a on po włosku i znakomicie się rozumieliśmy.
– Był ciepły, pomysłowy – opowiada Iwonka. – Można było odnieść wrażenie, że żył bardziej dla innych niż dla siebie
– Traktowałyśmy go jak brata – mówią Natalia i Agnieszka – a on uważał nas za siostry.
– Bardzo rodzinny, może dlatego, że tak długo mieszkał z dala od nas – dodaje Monika.
– Inteligentny i wyposażony w bardzo wiele praktycznych umiejętności – zauważa Krzysztof.
– Był przez wszystkich lubiany i zawsze budził bardzo pozytywne emocje – w sukurs przychodzi mu Majka.
– Jak była okazja, lubiłem się z nim bawić – wspomina Kacper.
– Ja też, ja też – Oli nie chce być gorszy.
– Nie był wymagający, nigdy niczego od nikogo nie oczekiwał, a każdemu chętnie pomagał. Na zawsze zapamiętam Go takim pogodnym, jakiego widziałam, gdy odwiedziłam Go w Trieście – mówi moja Mama.
– Wyważony, delikatny, z uwagą obserwujący otoczenie – tak ja sam go wspominam. – Zawsze miałem nadzieję, że kiedyś pokażę mu Amerykę Południową, a że On, w Bolzano, oprowadzi mnie po muzeum Człowieka z Lodu i po domu Bronisława Malinowskiego .
– Widziałam go tylko raz, ale słyszałam o nim tyle dobrych rzeczy – dodaje ciocia Genia.
– Dla mnie był wielką kochaną nadzieją – mówi Arkadiusz.

Długo można by to kontynuować – te wypowiedzi ciągnąć dalej. Każdy człowiek jest przecież całym kosmosem. Od 26. kwietnia 2017 roku – od chwili, kiedy Radek – jak pisze Edward Stachura – „odszedł drogą wszystkich ludzi”, pozostawiając tyle osób w nieutulonym żalu, wszyscy nagle staliśmy się ubożsi. O cały kosmos, który był Radkiem; o Radka, który był kosmosem.

Post scriptum

Wczoraj (14.V 2017) powtórnie przeczytałem to, co napisałem o Radku. Tym razem moją uwagę przykuło zdanie, w którym mówię o tym, że pewnego dnia chciałem pokazać mu Amerykę Południową. Dokąd wtedy z Nim bym pojechał? MP, czyli Machu Picchu – peruwiańska wizytówka – to byłby pewnik. Huchuy Picchu z jego wielką, tylko nielicznym znaną tajemnica, chyba też. Ale co ponad to ? „Pewnie okolice kanionu rzeki Apurimac z pobliskim Choque, czyli Choquequirao – pomyślałem – kiedyś gdzie byłem także z Arkadiuszem”. I wtedy nastąpiło olśnienie. Bo przecież ponad rzeką Apurimac niegdyś rozpięty był most San Luis Rey ze słynnej, opartej na faktach, książki Thortona Wildera, pod takim właśnie tytułem – Most San Luis Rey”.

O czym ta książka opowiada?
O tym, ze pewnego dnia ów rozpięty ponad rzeką Apurimac most się zerwał. A było wtedy na nim 6 osób, które spadając wraz z mostem w przepaść, zginęły.
Autor książki przeprowadza wnikliwe śledztwo. Chce dociec, czy tym tragicznym zdarzeniem rządziła jakaś zasada; czy za śmiercią szóstki osób, które w tym samym momencie znalazły się w tym samym miejscu, krył się jakiś sens.
Odpowiedź, do której dochodzi, jest druzgocąca.
To, co się zdarzyło, nie miało żadnego sensu.
Nie kryła się za tym także żadna zasada.
Był jeden wielki bezsens, bezsens, bezsens…

Jak bardzo łączy to się z tym, co napisałem powyżej Post scriptum.
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka