Z Elżbietą Dzikowską jadę do Międzyrzeca – miasta, w którym się urodziła

Z Warszawy wyjeżdżamy trasą na Terespol. Najpierw zatrzymujemy się w Zbuczynie, pod Siedlcami, gdzie obecnie mieszka ks. prof. Wiesław Niewęgłowski – były duszpasterz środowisk twórczych, od lat zaprzyjaźniony z Elżbietą. To nie tylko wizyta kurtuazyjna. Ksiądz Niewęgłowski ma pomóc nam w odnalezieniu dokumentów z XIX wieku, dotyczących wywodzącej się z rodziny Krasuskich prababki Elżbiety, która właśnie w Zbuczynie, przed laty, brała ślub. Jest to o tyle istotne, że po dotarciu do źródeł może okazać się, że rodzina Elżbiety i rodzina Tony’ego Halika, wieloletniego partnera życiowego Elżbiety, były z sobą skoligacone, ponieważ jedna z prababek Tony’ego z domu też była Krasuska.


Niedługo potem dojeżdżamy do liczącego obecnie 18 tys. mieszkańców Międzyrzeca. Elżbieta z trudem rozpoznaje miasto. Mało ludzi na ulicach. Nic dziwnego – jest sobota, poza tym w ostatnich latach Międzyrzec masowo wysyła mieszkańców do pracy na Zachodzie – do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii. Na jednym z placów odnajdujemy metalowy pomnik „Miasto to ludzie”, gdzie wymienione są nazwiska wybitnych osób, związanych z Międzyrzecem. Na pierwszym miejscu – Elżbieta Dzikowska. Ona sama skromnie mówi, że to dlatego, że jej nazwisko zaczyna się na literę „D”. Ja jednak jestem innego zdania. To nie zasługa alfabetu, lecz sprawa jej dokonań.



Zaraz obok jest ulica Piłsudskiego. Na tej ulicy, pod numerem 12. Elżbieta kiedyś mieszkała. Dom jeszcze stoi, choć jest trochę przebudowany – został pozbawiony zadaszonego ganku. Tu Elżbieta zamieszkała po zakończeniu wojny ze swoją mamą i jej drugim mężem – Marcinem Zbańskim. Ma bardzo wiele ważnych wspomnień związanych z tym miejscem.



Następnie jedziemy ulicą Lubelską i mijamy liceum, w który Elżbieta się uczyła i które ukończyła w wieku 15 lat. Tu też – jako nastolatka – prowadziła działalność konspiracyjną w organizacji ZEW ( w Związku Ewolucjonistów Wolności), która później przybrała nazwę Nieugięci.

Skręcamy w ulicę 3. Maja, niegdyś Siedlecką. Tu, pod numerem 4, Elżbieta mieszkała z mamą po śmierci swego ojca, Zygmunta Górskiego, zamordowanego w czasie wojny przez Niemców. Dom jeszcze stoi, ale jest w ruinie. Chyba właśnie wydaje swe ostatnie tchnienia. Jego okna pozabijane są deskami.



Od byłej Siedleckiej w lewo odbija ulica Niecała. Jest wąska i ma jeden zakręt pod kątem 90 stopni, za którym zmienia się właściwie w ścieżkę. Tu, pod numerem 18., kiedyś stał dom babci Elżbiety, Józefy Puszkarskiej, w którym Elżbieta przez pewien czas także mieszkała. Domu już niestety nie ma. Nie ma nawet wiązu, w którego cieniu stał.
– To był bardzo mały i bardzo skromny domek kryty strzechą – mówi Elżbieta. – Ale gdy o nim myślę, robi mi się miękko na sercu.

– Był tu – mówi Ryszard Gąsior, z sąsiedztwa, który rozpoznaje znaną dziennikarkę i wychodzi nam naprzeciw.



– Jestem wnukiem Andrzeja Chołodzińskiego, pani kolegi z dzieciństwa, który kiedyś… do pani strzelał z procy i ciągnął panią na warkocze… - kontynuuje pan Ryszard. – Podejdźmy może do jego domu.

To tuż–tuż. W Międzyrzecu zresztą wszystko jest bardzo blisko. Andrzej Chołodziński, zaskoczony, wychodzi nam na spotkanie. Wita się z Elżbieta. Nieco zażenowany obciąga swój granatowy sweter.

Okazuje się, że on także kiedyś należał do tej samej organizacji podziemnej, w której działała Elżbieta. Że długo przechowywał nawet klucz francuski, którym młodzi, w 1952 roku rozkręcili tory, mając nadzieję, że wykolei się pociąg relacji Moskwa–Warszawa (za co Elżbieta niewiele później trafiła na 5 miesięcy do więzienia).



Patrzę na Elżbietę i pana Andrzeja, i widzę dwie osoby, które startowały z tego samego punktu – dokładnie z tego samego miejsca. Ale ich losy jakże różnie się potoczyły! Andrzej Chołodziński nigdy nie wyjechał z Międzyrzeca, nigdy nie był za granica. Elżbieta Górska, później Dzikowska, z Międzyrzeca natomiast ruszyła na podbój świata. I go zdobyła.

Jak różnie toczą się ludzkie losy! Od czego tak naprawdę zależą? To pytanie nurtuje mnie od bardzo dawna.

Jest o czym pisać w książce o Elżbiecie Dzikowskiej.
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka