Arkady, syn Arkadego



Gdy płonie Amazonia, bardziej aktualną książkę trudno sobie wyobrazić.
Arkady Radosław Fiedler, syn legendarnego pisarza i podróżnika Arkadego Fiedlera, dokładnie w 80 lat po wyprawie swego ojca, która doprowadziła do napisania kultowej książki pt. „Ryby śpiewają w Ukajali”, wraz z grupa przyjaciół udaje się do Amazonii. Jego wybór pada na pogranicze Peru i Boliwii – słynny rezerwat biosfery Madidi.
To nie pierwsza egzotyczna eskapada Arkadego Radosława. Zdecydowanie poszedł w ślady swego ojca. Od lat podróżuje. Od lat pisze na ten temat świetne książki. Spenetrował już świat Majów z Jukatanu i z okolic miasta San Cristobal de las Casas w Meksyku. Przemierzył Iran. Był w wysokich Andach. Teraz kolej na selwę, puszczę, Amazonię.
Rezultatem tej podróży jest „Sumienie Amazonii” – książka niepowtarzalna i niezwykła. Obcując z amazońskim Wielkim Lasem Arkady Radosław doznaje bardzo wielu głębokich wzruszeń i nie obawia się o nich opowiadać. Czyni to z dużą gracją i niepospolitą otwartością. Z jednej strony są to refleksje osoby, która od lat jest obyta z podróżowaniem, a z drugiej – w jego rozważaniach nie brak jakże cennej świeżości nowicjusza.
Po pierwsze – w amazońskim gąszczu odnajduje on duchowy ślad wielbionego przez siebie ojca. Czuje, że przed 80 laty jego tata (specjalnie używam tego zdrobnienia, bo Arkady Radosław momentami przemawia wręcz głosem nastolatka, co jego świadectwo czyni jeszcze bardziej autentycznym) w tej puszczy odnajdywał to samo, z czym on jest teraz konfrontowany i że najpewniej bardzo podobnie, czy wręcz tak samo, postrzegał to, co go wówczas otaczało.
Arkady Radosław Fiedler pisze: „Doświadczam (…) podobnej sytuacji, co kiedyś mój Ojciec, czuję ogromne braterstwo dusz, jakbym to ja był Nim, a On mną. Czuję to dzięki tej wspaniałej puszczy, godnej respektu, która w przypadku moich związków z Ojcem staje się jak gdyby katalizatorem ojcowsko-synowskiej więzi i tym samym wspólnych pasji, wyznaczających nasze życiowe kierunki.(…)”. Właśnie „(…) tak układają się koleje losu mojej rodziny, począwszy od mego Ojca. (…) Naszym przeznaczeniem [jest] jeździć w daleki świat, i (…) przywozić jego niebagatelne cząstki do rodzinnego muzeum podróżniczego znanego na cały kraj”. (Chodzi o Muzeum–Pracownię Literacka Arkadego Fiedlera oraz otaczający ją Park Tolerancji w podpoznańskim Puszczykowie.)
Po drugie – otaczającą go puszczę Arkady Radosław odczuwa jako wielki żywy organizm. Jako wielka żywą istotę. Partnera, a raczej partnerkę, z którą nieustannie prowadzi dialog. Czytamy: „(…) Puszcza przerabia nas wszystkich (…) na swoją modłę. Jakby wpuszczała do naszych krwioobiegów całą swoją istotę i nie chodzi tu wcale o codzienne zatruwanie krwi jadem komarów czy dokuczliwych os, lecz o siłę jej wpływu na nasze umysły. Puszcza wkłada całą siebie do naszych głów. Siłę z pogranicza transcendencji. Czasem myślę, że ten niezmierzony i nie do końca zbadany organizm, jakim jest Amazonia, ma w sobie jakiś pierwiastek, co prawda nie zawsze anielski. I to on przenika do naszej jaźni (…). Steruje myślami i zaraża. To prawda, że kiedy raz dotkniesz Amazonii, a ona z kolei dotknie ciebie gorącym ramieniem, jak podniecona kobieta – będziesz już innym człowiekiem. Trudno powiedzieć, czy lepszym, czy gorszym. Na pewno innym”.
Czytałem wiele książek o Amazonii, ale chyba żadna z nich nie jest napisana tak obrazowo i tak sugestywnie, jak „Sumienie Amazonii”. To książka, w której nie ma zbędnych zdań, a tym bardziej akapitów. Autor na swoją bohaterkę – puszczę – potrafi spojrzeć w sposób zaskakująco świeży i odkrywczy.
Czytamy: „Całkowita odrębność Amazonii od innych miejśc na Ziemi jest faktem bezspornym. Silva rerum gatunków roślinnych i zwierzęcych sprawia, że człowiek ma prawo poczuć się tu, jakby żył na niezwykłej planecie z filmu Avatar Jamesa Camerona. Wspaniałemu uczuciu obcowania z czymś tak bezprzykładnie fenomenalnym jak puszcza amazońska towarzyszy, niestety, stała obawa, dręcząca jak zły sen. Nie o to, że pogryzie mnie jaguar lub ukąsi jadowity wąż, ale o to, czy puszcza przetrwa ludzkie zakusy na jej bogactwa, Mój syn Arkady Paweł oraz córka Diana i Marysia jeszcze zdążą zachwycić się jej rzucającą na kolana potęga, lecz czy zdąża ich dzieci, a moje wnuki, o prawnukach nie wspominając?”
Niepokój o to, co dalej z Amazonią, jest stałym elementem tej niezwykłej książki. Arkady Radosłwa Fiedler nie jest zwolennikiem taniego optymizmu, ale jednocześnie uważa, że nie wszystko jest jeszcze stracone.
„Słucham jej głosów jak natchniony (…) – pisze. – Nie śnię, lecz naprawdę uczestniczę w jej życiu. Ona ciągle tu jest, dzika, szalona, niesforna puszcza. Chociaż pazerny Homo sapiens podgryza ją ze wszystkich stron, nie chce zejść z naszej planety. Trzyma się jej kurczowo i nie zamierza zostać wspomnieniem. (…) Jest wielkim spójnym i złożonym organizmem, który mimo otrzymanych razów broni się jak może. Amazońska puszcza nie może podzielić tragicznych losów mastodontów, mamutów, czy naszych turów, olbrzymich, mocarnych zwierząt wymiecionych z powierzchni globu ludzka drapieżnością”.
Nie może?
Na razie płonie.
Roman Warszewski
Arkady Radosław Fiedler, „Sumienie Amazonii”, Bernardinu 2018

Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatnia książka

Ostatni album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków