Odszedł Maciej Kuczyński



Maciej Kuczyński o „Kongu 1965” w majowych „Nowych Książkach”


Historia klęski



W miejscu, gdzie Józef Korzeniowski, jakby w proroczym natchnieniu, usytuował swoje „jądro ciemności”, na wschodnich rubieżach Konga – ono rzeczywiście istnieje do dzisiaj! Tam właśnie rozegrała się partyzancka kampania ponad stuosobowego kubańskiego oddziału dowodzonego przez Che Guevarę.

Chciałoby się powiedzieć – ni to farsa, ni dramat, godne dobrego pisarskiego pióra. Ale to nie fikcja literacka, lecz kolejny fragment historii odtwarzany przez Romana Warszewskiego, jak zwykle z pietyzmem i niezrównaną wnikliwością, w wyniku swoistego śledztwa uwzględniającego najszersze tło wydarzeń, ciągi przyczynowo skutkowe, motywacje bohaterów. Strona za stroną autor odsłania skryte kulisy wypadków.

Na początek: jego diagnoza tajemnicy ogromnej politycznej długowieczności Fidela Castro. „Otaczający go bohaterowie historii, z których żywotów – jak długo tylko mógł – ssał to, co było do odessania, odchodzą – a on wciąż niezmiennie trwa. I jest tak nawet w tej chwili, gdy już de facto pół żywy tylko wegetuje za kulisami politycznej sceny w Hawanie”. Jaki ma to związek z wyprawą do Konga –dowiemy się we właściwym czasie. A tymczasem czytamy, że Kongo „jako jedno z nielicznych na świecie, rozwijało się pod prąd – w odwrotnym kierunku. Od lepszego ku gorszemu, od biedy do nędzy, od okrucieństwa do bestialstwa. Przez ostatnie dwa stulecia doświadczyło nie postępu, lecz antyrozwoju (tam, gdzie kiedyś pływały statki, teraz pojawiają się już tylko dłubanki)

Maciej Kuczyński w „Nowych Książkach” (III/2014) o „Wyprawie Vilcabamba-Vilcabamba” i „Zielonych Pompejach”


Na tropie długowieczności

Zawsze zdumiewała mnie swoista bliskość Polski z Peru i Chile, z dalekimi, egzotycznymi krajami, gdzie Polacy znajdywali drugą ojczyznę i wspaniale się jej odwdzięczali. Emigrowali tam jako wygnańcy w czasie zaborów. Jakże inna to była emigracja niż dzisiejsza! Kwiat inteligencji, inżynierowie i naukowcy, zoolodzy i geolodzy. Owe związki przetrwały, szczególnie z Peru. Ich podtrzymywanie zawdzięczamy zwłaszcza archeologom, którzy dokonują tam ważnych odkryć.

Jakby nieco w ich cieniu niestrudzenie działa jednoosobowa misja Romana Warszewskiego, dziennikarza, autora bestsellerów, niestrudzonego badacza i dociekliwego reportera. Od lat wyprawia się on do Peru i powraca z kolejnymi książkami o historii i współczesności tego kraju. Zawsze ukazuje jakieś mało znane aspekty sprawy, odsłania zagadki, maluje portrety, obrazuje kulturę. To, czego już dokonał, okazuje się prawdziwie literacką eksploracją dalekiej ziemi, dostarcza ogromnej wiedzy polskim czytelnikom.

Romanowi Warszewskiemu udało się rozwikłać jedną ze słynnych tajemnic Ameryki, zagadkę El Dorado, legendarnego Miasta ze Złota. W książce Tajna misja El Dorado opisał, jak odkrył, że mityczne miasto istnieje wyłącznie w wizjach szamańskich. Tym razem zaś daje zaskakujące objaśnienie długowieczności niektórych andyjskich plemion.

Oto mam przed sobą nowe publikacje Warszewskiego. W Wyprawie Vilcabamba – Vilcabamba odnajdujemy fascynujące – jak zwykle u Warszawskiego – połączenie opowieści podróżniczej, historycznej i naukowo-detektywistycznej. Tematem autorskiego śledztwa są losy szesnastowiecznego inkaskiego wojownika Inki Paucara.

Bitwa o Równinę Duchów
Maciej Kuczyński o „Vilcabambie 1572” Romana Warszewskiego w „Nowych Książkach”


„W otaczającej konkwistadorów gęstwinie Indianie byli poukrywani nie dalej niż na wyciągnięcie ręki, i to zarówno na stoku powyżej poruszającej się kolumny, jak i poniżej. Z góry i z dołu wojownicy dopadli Hiszpanów z niespotykaną zajadłością i odwagą. Nie zważali na to, iż posługują się tylko maczugami o kamiennych głowicach, strzałami i bambusowymi nożami (...) Rzucili się, przesłaniając wyloty luf arkebuzów, i ich impet był tak wielki, iż hiszpańskie siły szybko zostały rozerwane na trzy części”. Nie zdało się to na wiele, po kilkunastu dniach Królestwo Vilcabamby – ostatni inkaski bastion, powstały już w czasach konkwisty – przestało istnieć. Zamknął się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów podboju. Był to, jak pisze Roman Warszewski „okres pełen skrytobójczych śmierci, rozpełzającej się na wszystkie strony korupcji, przekupstw, konfliktów i krzyżujących się zdrad oraz wiarołomnych deklaracji lojalności. To epoka nakładania się na siebie dwu całkiem odmiennych tradycji – europejskiej i inkaskiej – i stapiania w nową kolonialną jakość”.
Vilcabamba – w języku keczua Równina Duchów – to gorąca kraina w Andach, górzysta, pokryta dżunglą, poprzecinana rzekami, obfitująca w złoto, srebro, kokę, kakao... Była tym, co pozostało Inkom po militarnej klęsce pierwszej części konkwisty. Była też dobrze wybranym obszarem, trudno dostępnym, gdzie nie mogła atakować kawaleria. Można ją nazwać państwem „nowoinkaskim”, które zasymilowało wiele europejskich wpływów, choć Hiszpanie przez długi czas nie ośmielali się tam wkraczać.
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków