Wyróżnienie


Wyróżnienie dla wywiadów Romana Warszewskiego z noblistami z roku 2008 w konkursie o Nagrodę Barbary Łopieńskiej

Cykl wywiadów Romana Warszewskiego z trzema noblistami za rok 2008 w dziedzinie medycyny i fizjologii oraz rozmowa z laureatem literackiej Nagrody Nobla za rok 2008 – Gustavem Le Clezio, które ukazały się w styczniu i lutym w roku 2009, zostały wyróżnione przez Kapitułę Nagrody im. Barbary Łopieńskiej na najlepszy wywiad prasowy za rok 2009. Uwagę zwrócono na pogłębiony i merytoryczny charakter tych rozmów, które określono mianem „dziennikarstwa coraz rzadziej dziś uprawiany i napotykający na coraz większe trudności w dotarciu do Czytelnika”. Nagrodę za wywiad roku otrzymała współpracująca z „Gazetą Wyborczą” Angelika Kuźniak.

Cuzco 1536: Najważniejsza bitwa Nowego Świata


Właśnie do Wydawcy wysłałem gotową książkę „Cuzco 1536-37”, opowiadającą o inkaskim powstaniu z lat 1536-1537. Ma ona ukazać się w przyszłym roku, w prestiżowej serii Historyczne Bitwy. Po tomie „Vilcabamba 1539-72” to druga pozycja, którą napisałem dla Bellony do tego cyklu („Vilcabamba” ukazać się ma w drugiej połowie tego roku). Poniżej – obszerny fragment wstępu do książki o Cuzco

Cuzco 1536: Najważniejsza bitwa Nowego Świata

Oblężenie Cuzco przez armię inkaskiego władcy Manco Inki w 1536 roku i walki wokół stolicy Tawantinsuyu, jakie toczyły się aż do roku następnego, to bez wątpienia najbardziej dramatyczny, a zarazem najbardziej interesujący moment południowoamerykańskiej konkwisty. To – wyjąwszy pierwszy okres podboju państwa Inków, ten jeszcze przed dotarciem Hiszpanów do Cajamarki – jedyna chwila, kiedy Indianie byli w stanie zmienić bieg historii i na dłuższy czas powstrzymać ekspansję konkwistadorów w rejonie Andów. Bitwa o Cuzco, jaka w sercu peruwiańskiej „sierry” rozgorzała w maju 1536 roku, stanowiła wielkie zagrożenie dla Hiszpanów, których siły w Peru zaczynały wtedy dopiero krzepnąć; z drugiej strony – dla Inków – była wielką szansę na wyparcie Europejczyków z Andów i – w sensie jak najbardziej dosłownym – zepchnięcie ich do oceanu.
Była to szansa i chwila unikalna; już nigdy potem nie miała się powtórzyć. Moment, gdy historia stanęła na rozdrożu – i przez kilkanaście miesięcy nie było wiadomo, czy skręci w lewo, czy w prawo.

Roman Warszewski o Kapuścińskim w Gazecie Pomorskiej


Rozmowa z ROMANEM WARSZEWSKIM, pisarzem i reportażystą

- Czytał pan już książkę o Kapuścińskim. Zabolało?
- Wiedziałem, że książka od pewnego czasu jest przygotowywana, ale przyznam, że po lekturze poczułem, że lepiej byłoby, gdyby ta książka się nie ukazała. Nie mam wątpliwości, że ta publikacja odbije się na odbiorze reportażu jako gatunku.
- Ale w końcu to reportażysta sportretował reportażystę.
- Problem w tym, że pod względem warsztatowym jest to książka wręcz znakomita, świetnie napisana. Co z tego, jeśli wylewa dziecko z kąpielą...
- Zaraz, zaraz. Ktoś kto buduje swój mit musi liczyć się z tym, że znajdą się ludzie, którym mit nie wystarcza.
- Dla mnie nie ulegało wątpliwości, że Kapuściński przekraczał granice reportażu w kierunku literatury. Jego dzieła to reportaż literacki, który nie do końca musiał być zgodny z realiami. Kapuściński sam to przyznał opowiadając o genezie “Cesarza”. Z tego wyznania wynika, że “Cesarz” w dużej mierze jest dziełem fikcyjnym.
- Dla każdego, kto parał się reportażem, był to wielki znak zapytania. Jeśli Kapuściński relacjonowałby fakty, skazywałby swoich bohaterów na śmierć. Miał pan wielokrotnie okazję pisać o miejscach bardzo egzotycznych, w odległych krajach. Dziennikarz w takiej sytuacji może pozwolić sobie na fikcję. Przecież nikt go nie sprawdzi...
- Ja nigdy nie uprawiałem reportażu literackiego, więc zależało mi raczej na maksymalnej wierności i nie śmiałbym się porównywać do tego, co robił Kapuściński.

Czy można aż tak kłamać? Hochsztapler kontra święty.


Mimo że nie żyje od 26 lat, salezjanin ojciec Carlos Crespi z ekwadorskiej Cuenki nadal pozostaje jednym z najpopularniejszych obywateli swej przybranej ojczyzny. Z urodzenia Włoch, przez 55 lat, jakie spędził w Ekwadorze, stał się Ekwadorczykiem z krwi i kości. I wielce zasłużonym. Całe swoje życie poświęcił pomocy biednym, zwłaszcza najuboższym dzieciom. Potrafiąc w sobie tylko znany sposób „wyczarowywać” pieniądze (czyli pozyskiwać hojnych sponsorów), budował szkoły, zapewniał darmowe podręczniki i prowadził akcje dożywiania w najbiedniejszych dzielnicach. Badał też najmniej dostępne rejony Ekwadoru, skąd przywoził niezliczone dzieła sztuki oraz unikatowe filmy o życiu dzikich Indian.

Jak można przypuszczać, właśnie to zadecydowało, iż postacią ojca Crespiego swego czasu bardzo zainteresował się Erich von Daeniken – słynny propagator idei odwiedzin kosmitów na Ziemi. Ta znajomość „patriarsze z Cuenki” nie wyszła jednak na zdrowie: dziś stanowi poważnie utrudnienie w procesie beatyfikacyjnym, który – w związku z jego niestrudzoną działalnością charytatywną – ma doprowadzić do uznania go za świętego.

1.
Crespiego znał także ojciec Edmund Szeliga. W 1939 roku spotkał się z nim w Turynie, a później – w latach 60. – w Limie. Polski salezjanin – jak wynika z jego zapisków – był zafascynowany żywotnością, wszechstronnością i niespożytą siłą w czynieniu dobra swego o 20 lat starszego współbrata: uznawał go za niedościgły wzór do naśladowania.

Z Noblistami w Sztokholmie



Właśnie wróciłem ze Sztokholmu, gdzie spotkałem się z kilkoma tegorocznymi noblistami.
Już tradycyjnie rozmawiałem z laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii (co mnie o tyle interesowało, iż ich prace dotyczą kwestii starzenia się i długowieczności), a także miałem okazję przeprowadzić wywiad z tegoroczną laureatka w dziedzinie literatury – z Hertą Mueller.
Wielce fascynujące jest to, iż to co o długowieczności mówią tegoroczni „medyczni” nobliści w dużej mierze pokrywa się z doświadczeniami, jakie w tej mierze posiadają południowoamerykańscy Indianie Q’ero, z których wielu dożywa 115-120 lat. Tak więc sztokholmskie rozmowy stanowią niezwykle cenne uzupełnienie mojej wiedzy na ten temat zebranej w Andach i na pewno do drugiej części książki o długowieczności („Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba”) wniosą wiele interesujących intuicji.
Z kuluarowych rozmów z przedstawicielami Komitetu Noblowskiego wnoszę, iż Nagroda Nobla dla Obamy miała jeden cel bardzo pragmatyczny: była pomyślana m.in. jako zachęta dla amerykańskiej administracji do zniesienia opodatkowania Nagrody Nobla w USA, co jest o tyle istotne, że najwięcej laureatów tego wyróżnienia pochodzi właśnie z tego kraju.

Jak końce chromosomów stały się początkiem
Z prof. Elisabeth Blackburn – laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii za rok 2009, rozmawia Roman Warszewski


– Nagrodę Nobla – wraz z profesorem Jackiem Szostakiem i profesor Carol Greider – otrzymała Pani za prace nad telomerami.

W Krakowie o Ameryce Łacińskiej i Indianach Q’ero


W Krakowie, w ramach festiwalu „Pora Reportażu” zorganizowanego przez Instytut Książki, razem z Arturem Domosławskim z „Gazety Wyborczej”, opowiadam o reportażu o krajach Ameryki Południowej. Słuchaczy interesują Indianie Q’ero i ich umiejętność „uplastyczniania czasu” – czyli wydłużania życia; także to, co w dżungli odnalazła tegoroczna wyprawa Tupac Amaru 2009.

Rozmowę w Cafe Szafe przy ulicy Felicjanek 10 (rzut beretem od Uniwersytetu Jagiellońskiego) bardzo umiejętnie i taktownie prowadzi dr Marta Kania – z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ; sekunduje jej Tomasz Pindel – znany tłumacz prozy latynoamerykańskiej, m.in. tak lubianego przeze mnie Jaime Bayly’ego. Pasjonaci Ameryki Łacińskiej: widać, że żyją tym samym, czym żyją ich rozmówcy, czyli Artur Domosławski i ja.

W tym, co opowiada Artur Domosławski pojawia się ciekawy problem: w Brazylii jego informatorzy niekiedy zmieniają to, co mówią w zależności od tego, kto go do nich przyprowadza. Czy oznacza to, że są kłamcami?

Konkluzja może być jedna: jeśli ktoś gotów jest uznać ich za kłamców, sam niewątpliwie zasługuje na miano... głupca. Jeśli ktoś jedzie do Brazylii, żeby zebrać materiał reporterski, powinien być świadomy, iż ludzie żyjący w środowisku przesyconym przemocą, mogą zmieniać „swoje zeznania” w zależności od tego, kto ich słucha. Od tego może bowiem często zależeć ich życie...

Filmowcy przy ulicy Gedymina


Alicja Nowaczyk i Francois Bucher (za kamerą),
przy pracy na ulicy Gedymina.
Kilka dni temu odwiedzili mnie Alicja Nowaczyk i Francois Bucher. Francois jest kolumbijskim filmowcem, mieszkającym w tej chwili w Berlinie, który przygotowuje filmowy dokument z pogranicza... nazwijmy to: magii i realu; natomiast Alicja Nowaczyk dzielnie mu w tym niełatwym przedsięwzięciu sekunduje, przeprowadzając drobiazgowy research i – gdy trzeba – wspierając językowo.

Film kręcony przez Francois ma być gotowy do wiosny. Wtedy zostanie zaprezentowany w Sewilli, gdzie siedzibę ma fundacja, która finansuje jego powstanie. Czego dotyczy ów dokument, na razie przemilczę, żeby niczego nie zapeszać i by nie utrudnić pracy Francois. Powiem tylko, że zadziałała tu jakaś przedziwna synchroniczność: problematyka filmu ma wiele wspólnego z tematami, które nie tak dawno pojawiły się na tej stronie...
Mimo że z Francois spotkaliśmy się po raz pierwszy, od razu było wiadomo, że „nadajemy” na tej samej częstotliwości. Natychmiast dało się wyczuć pewną duchową wspólnotę i postrzeganie rzeczywistości w bardzo podobny sposób. Gdyby miał kiedyś powstać film na podstawie mojej książki „Tajna misja – El Dorado” (w swej istocie bardzo filmowej), na pewno robić go powinien właśnie Francois. Na razie – na potrzeby powstającego w tej chwili obrazu, skręcił tylko kilka „setek”, na których wypowiadam się na interesujące go tematy.
Jakie? Tak jak mówiłem – na razie ani mru-mru. Do tematu wrócimy na wiosnę, gdy film będzie gotowy.

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków