Peru dla zaawansowanych (3)
Pałac Sayri Tupaca w Yucay

Yucay jest niewielkim miasteczkiem w dolinie Urubamby. Obok Calki i pobliskiej Urubamby, stanowi ulubione miejsce, w którym w sąsiedztwie Cuzco osiedlają się teraz „gringos”, pragnący na stałe pozostać w dawnym kraju Inków. Powodzenie tego miejsca wynika z niespotykanie korzystnego klimatu całej doliny Urubamby, w której leży Yucay. Jest tu więcej słońca, mniej wiatrów, a w porze deszczowej mniej ulew niż w Cuzco. Ponadto – życie jest nieporównywalnie tańsze.



W przeszłości okolice Yucay również były ulubioną częścią – nazwijmy to tak – rezydencyjną Tawantinsuyu. Tu znajdowały się liczne włości inkaskiej arystokracji. Począwszy od Inki Viracochy, przez Pachacuteca, po inkę Sayri Tupaca – jednego z ostatnich władców Królestwa Vilcabamby. Dziś, po większości związanych z nimi zabudowań, nie ma już śladów. Z jednym wyjątkiem.

Jest nim właśnie pałac inki Sayri Tupaca przy Plaza de Armas właśnie w Yucay. Przypomnijmy: Sayri Tupac był synam powstańczego inkaskiego władcy, Manco Inki. Po śmierci swego ojca w 1542 roku, przejął po nim rządy w niepodległej inkaskiej enklawie po drugiej stronie Andów – w Królestwie Vilcabamby. A że gdy do tego doszło był jeszcze nastolatkiem, rządy jego nie były zbyt udane. Jako władca nie potrafił przeciwstawić się naciskającym na Vilcabmabę Hiszpanom: nie umiał ani z nimi walczyć, ani negocjować. Dlatego vilcabambijska inkaska starszyzna przez lata starała się skłonić Sayriego do opuszczenia ostatniej niezaleznej inkaskiej stolicy. Na to samo zresztą – z Cuzco – naciskali Hiszpanie.



W końcu odniosło to skutek. 1556 roku Sayri Tupac wraz z kilkusetosobowym orszakiem opuścił Vilcabambę, a rządy w niezależnej inkaskiej enklawie przejął jego bardziej obyty z polityką przyrodni brat – Titu Cusi. Sayri najpierw powędrował do Limy, gdzie został przyjęty przez wicekróla, a następnie udał się do Cuzco. Po tym jak poznał tam tę część swej królewskiej rodziny, która od lat mieszkała po drugiej stronie Andów, osiadł właśnie w Yucay. W pałacu, który specjalnie dla niego wzniesiono.

Na przykładzie tego co z budowli tej pozostało do dziś, można wnioskować, jak wyglądały pałace inkaskiej arystokracji „ulepione” z „adobe” – z glinianej cegły suszonej na słońcu. Bo – wbrew temu, co powszechnie się piszę i mówi – Inkowie wcale wszystkich swoich budynków nie wznosili z kamienia. Z kamienia konstruowali tylko mury obronne, świątynie, najbardziej reprezentacyjne budynki i niektóre pałace. Resztę zabudowy wykonywali właśnie z „adobe” lub z kamieni połączonych z „adobe” (tak jak miało to miejsce np. w Huchuy Cusco).



Ściany takich budowli nie straszyły jednak – tak jak ma to miejsce obecnie w przypadku wiejskiej zabudowy z „adobe” – burym kolorem gliny i ziemi. Ich ściany malowano bowiem na różne kolory. Często na biało, niekiedy na czerwono, albo na żółto. To na zewnątrz; w środku natomiast hardcorowy kolor pomieszczeń maskowano pokrywając je tkaninami.

Jadąc z Pisaq do Ollantaytambo na pewno warto choć na krótko zatrzymać się przy tym zabytku na największym placu w Yucay. (Zwykle przejeżdża się obok, w ogóle nie zdając sobie sprawy, jaki rarytas się mija.) Bo z tego, co do dziś pozostało z pałacu Sayri Tupaca, bardzo wiele można się dowiedzieć. Ruiny pałacu pokazują m.in, jak górne krawędzie murów chroniono przed rozmywaniem deszczem (po prostu nakładano na nie ministrzechy, lub... obsiewano trawą, która zwisając w dół, w tym samym kierunku odprowadzała deszczówkę); ukazują też, jak bez udziału kamieni, mury budowli mogły piąć się w górę nawet do wysokości pierwszego piętra. I – co najważniejsze – przekonują, iż cegła „adobe” stanowiła wydajny i łatwy do obróbki budulec, którego umiejętne zastosowanie prowadziło do rezultatów wręcz monumentalnych.



W następnym odcinku: Tarawasi

PS:
Sayri Tupac długo swoim pałacem się nie cieszył. W dwa lata po osiedleniu się w Yucay, zmarł w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Najprawdpodobniej został otruty.
Roman Warszewski Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Na skróty

30 lat jak jeden dzień (część 1)
30 lat jak jeden dzień (część 2)
30 lat jak jeden dzień (część 3)
30 lat jak jeden dzień (część 4)
30 lat jak jeden dzień (część 5)
Rok 2012 w pigułce

Rozmowy z noblistami

Nobel jak stare wino - wywiad z Mario Vargasem Llosą
Wywiad-rzeka z Mario Vargasem Llosą
Noblista z kraju vilcacory
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami w Sztokholmie w 2009r.
Dwie rozmowy z Jean-Marie Gustavem Le Clezio - noblistą z roku 2008
Trzy rozmowy z "medycznymi" noblistami z roku 2008

Rozmowy z tuzami polskiej kultury

z Ryszardem Kapuścińskim
z Czesławem Miłoszem
z Andrzejem Szczypiorskim
z ks.Józefem Tischnerem
ze Stanisławem Lemem
ze Sławomirem Mrożkiem

Rozmowy z odkrywcami

z odkrywcą Vilcabamby - Gene Savoyem
z "królem huaqueros" Enrico Polim
z archeologiem prof. K. Makowskim
z etnolożką dr Marią Rostworowską
z tropicielem zaginionych miast- M. ienną
z właścicielem kamieni z Ica- dr J. Cabrerą

Najnowsza książka

Kuba 1958-1959
- Michał Piotrowski o tomie "Kuba 1958-1959"

Najnowszy album

Zielone Pompeje. Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa” (Razem z Arkadiuszem Paulem) (Seria Siedem Nowych Cudów Świata) Fitoherb, 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków

Poprzednie książki

Kongo 1965
- O „Kongo 1965” w „Mówią Wieki” „Che” Guevara, Kongo i HIV
- „Kongo 1965”: uboczne skutki rewolucji
- "Kongo 1965" - opowieść o narodzinach zła
Cuzco 1536-1537
Zdjęcia uzupełniające książkę

- Coricancha

- Ollantaytambo

- Sacsayhuamán

- Recenzja w „Mówią Wieki”

Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba. Śladami wojownika, którego nie imał się czas.

- Dorota Abramowicz o książce

- Piotr M. Małachowski o książce

- „Ceviche”

- Ekwador. Niezłe jaja z równikiem

Boliwia 1966-1967

- Aneks osobowy - partyzanci i ich przeciwnicy

- Aneks - chronologia zdarzeń opisanych w książce

- Ewa Opiela o „Boliwii 1966-1967”

- Waldemar Gabis o „Boliwii 1966-1967”

- Maciej Kuczyński o „Boliwii 1966-1967”

Filmy godne polecenia

Garcilasso de la Vega
Na tropie nieznanych zwierząt

*Wywiad z dr Fabianem Michelangelim

Marcahuasi - góra kamiennych gigantów
Życie dla życia
o działalności o. Edmunda Szeligi w Peru
O genezie nazwy Vilcacora - dr Mirez

- przeczytaj więcej...

Preparaty Ojca Szeligi
Q`ero expedition 2007
Zobacz więcej >>

Kontakt

Formularz kontaktowy
Roman Warszewski na facebooku

Przyjaciele

Operuję w Peru - blog
Kochamy Peru
All inclusive
Sunshine Peru Travel
Ekopartner
Miesięcznik Poznaj Świat
Iberoameryka

Polecam

Żyj długo - pismo o zdrowiu
Q`ero Expedition Peru 2007
Herbsecret.pl - vilcacora
Poradnia.pl
Migotania - Gazeta literacka