Vilcacora. Słupy milowe


W roku 2019 minie 20 lat odkąd vilcacora trafiła do Polski. Jako redaktor naczelny miesięcznika „Żyj Długo” towarzyszyłem jej od samego początku. Wiele publikacji, które ukazały się na łamach tego czasopisma to swoiste słupy milowe na vilcacorowym szlaku. Z perspektywy właśnie upływających dwóch dekad, warto chyba niektóre z sobie przypomnieć. Tam, gdzie nie podaję autora publikacji, chodzi o teksty mojego pióra. W innych wypadkach autorstwo jest zaznaczone.

Nie będę trzymać się porządku chronologicznego. Praktyczną historię vilcacory ostatnich dwudziestu lat podzielimy na trzy działy: puszczę, działanie i świat.

Na początku była puszcza

1.W roku 2014, w numerze 2. w artykule pt „Jak odkryliśmy vilcacorę” wróciliśmy do samego początku. Przypomnieliśmy rok 1998, kiedy w czasie wyprawy na płaskowyż Marcahuasi, po raz pierwszy spotkałem się z polskim duchownym mieszkającym od kilku dziesięcioleci w Peru, o. Edmundem Szeligą, od którego po raz pierwszy usłyszałem o tajemniczej, a zarazem bardzo dobroczynnej roślinie amazońskiej od tysiącleci stosowanej przez tamtejszych Indian w celach terapeutycznych. Na co? Praktycznie na wszystko.

– Jak to możliwe? – z niedowierzaniem pytałem wtedy sędziwego salezjanina.

– Możliwe – odpowiadał. – Bo roślina ta wzmacnia system odpornościowy człowieka.
Pomaga zmobilizować nasz naturalny system obronny. System, którego możliwości często nie doceniamy.

Wkrótce potem badania naukowe potwierdziły, że vilcacora (Uncaria tomentosa) jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów i że wchodzące w jej skład substancje aktywne bardzo wzmacniają działanie systemu immunologicznego.

Michał Piotrowski o „Grenadzie 1492”


Iberyjska partia szachów

Rok 1492 był rokiem obfitującym w znaczące wydarzenia historyczne. Wtedy właśnie Krzysztof Kolumb wyruszył na zachód, by odnaleźć oceaniczną drogę do Indii. Zamiast tego odkrył zupełnie nowy, nieznany wcześniej kontynent. Zanim jednak wielki odkrywca wsiadł na pokład swojego flagowego okrętu, był świadkiem innego przełomowego wydarzenia: wojska królowej Izabeli i Króla Ferdynanda zajęły Grenadę. W ten sposób po ośmiuset latach padł ostatni punkt oporu Maurów na Półwyspie Iberyjskim, a jednocześnie – z połączonych sojuszem królestw Kastylii i Aragonii - wyłoniła się na mapie Europy silna i zjednoczona Hiszpania.



Półwysep Iberyjski swoim kształtem przypomina kwadrat. Przy odrobinie wyobraźni moglibyśmy uznać, że jest to plansza do gry w szachy - plansza po której w XV wieku poruszają się najróżniejsze figury. Na północy ustawione są piony „białe” – symbolizujące niewielkie królestwa europejskie – m.in. Kastylię i Aragonię, na południu od ośmiu już wieków dominuj piony „czarne” – Maurowie, którzy przybyli tu z rejonów północnej Afryki. Oba kolory figur mają ten sam cel – wyeliminować przeciwnika i przejąć kontrolę nad planszą.

Idźmy dalej – na iberyjskiej planszy mamy więc królów, skoczków, mamy gońców, mamy strzeliste wieże i zwykłe piony. Jedyna różnica polega na tym, że w tej rozgrywce czasem „białe” by osiągnąć cel biją inne „białe”, a „czarne” – „czarne”.

„Grenada 1492” w Radiu Gdańsk
(zapis audycji „Czytamy z Radiem Gdańsk” z dnia 17 sierpnia 2018 roku)


Iwona Borawska: – Witam wszystkich Państwa i Pana Romana Warszewskiego w naszym studiu.
Roman Warszewski:- Witam Panią Redaktor, witam Państwa.

IB: – Dziennikarz, pisarz, podróżnik. Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że gdyby chcieć mieć wszystkie Pana książki, a ja prawie wszystkie mam, to trzeba mieć osobną półkę (…).

RW: – Ale w sumie nie aż tak dużą…

IB: – Ojoj, no sporo się już tego nazbierało i z podróży, i literackich, i takich dziennikarskich. I aż siedem z tego cyklu, o którym dzisiaj będziemy mówić, czyli z serii Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona. Tak jak mówię, jest ich aż siedem. A oto przed nami najnowszy tom, czyli „Grenada 1492”.

RW: – Tak, ta książka powinna, pod względem chronologicznym, być pierwsza w tym cyklu siedmiu (…) książek. A jest ostatnia.

IB: – No, ale Pan jako podróżnik, najpierw nas zabierał w różne bardzo egzotyczne miejsca. A więc byliśmy w Vilcabambie, byliśmy w Cuzco i ostatnio, dosłownie kilkanaście tygodni temu, w meksykańskiej Choluli. (…) Poza tym, rozmawialiśmy o tych książkach, które się wiążą ze współczesną historią, z połową dwudziestego wieku, z historią Ernesta Che Guevary, Fidela Castro – te bitwy także zostały przez Pana opisane. A tu, w „Grenadzie 1492” jest właściwie sam początek i to początek chyba Ameryki Łacińskiej, prawda?

RW: – Początek Nowego Świata.

IB: – Tak, rok 1492 – w ogóle rok niezwykły.

RW: – To prawda, bardzo niepowtarzalny.

Polaków wizerunek przygodny
(czyli rozważania na marginesie książki Tomasza Pindela „Za horyzont”)


Tomasz Pindel jest znawcą Ameryki Łacińskiej. To tłumacz z języka hiszpańskiego, biograf Mario Vargasa Llosy, badacz latynoskiej Polonii. Rezultatem tych ostatnich jego zainteresowań jest reportersko-eseistyczny tom „Poza horyzont. Polaków latynoamerykańskie przygody”, który nie tak dawno (w interesującej i niebanalnej szacie graficznej) ukazał się nakładem wydawnictwa „Znak”.

Jest to lektura, nad którą na pewno warto się pochylić. A rezultat owego pochylenia może okazać się wielce intrygujący. Bo „Poza horyzont” to w pewnym sensie bardziej książka o Polsce, niż o Polakach w Ameryce Łacińskiej.

Autor pokazuje Polonię w Chile, w Brazylii, w Argentynie, w Meksyku, w Gwatemali i na Haitii. Stara się odnaleźć cechy charakterystyczne Polaków w poszczególnych krajach. I tak dowiadujemy się, że, że do Chile z Polski emigrowali w zasadzie indywidualiści. Do Brazylii – chłopi, do Argentyny – robotnicy. Do Meksyku – głównie polscy Żydzi. Na Haitii – żołnierze wcieleni do napoleońskich sił interwencyjnych, mających zwalczyć powstanie czarnoskórych niewolników. Natomiast w Gwatemali autor zajmuje się tylko jedną osoba – pisarzem (i modelarzem) Andrzejem Bobkowskim.

Zacznijmy od tego ostatniego. Pindel pokazuje, w jaki sposób Bobkowski trafił za ocean i jak – kładąc podwaliny pod tak przedziwną dziedzinę jak gwatemalskie modelarstwo – zbudował tam zręby swojej egzystencji. Podkreśla podziw i fascynacje Bobkowskiego gwatemalską przyrodą, a jednocześnie pokazuje jego jakże zaskakujący rasizm i pogardę dla samych Gwatemalczyków.

"Grenada 1492" w "Autografie"


W dwumiesięczniku literackim "Autograf", noszącym numer 3/2018, ukazał się fragment mojej książki "Grenada 1492". Obok, w tym samym "Autografie" - fragment omówienia wszystkich moich siedmiu książek opublikowanych w serii Historyczne Bitwy (od "Vilcabamby 1572",poprzez "Boliwię 1966-1967", "Cuzco 1536-1537", "Kongo 1965", "Kubę 1958-1959", "Cholulę 1519", po właśnie "Grenadę 1492") pióra Doroty Abramowicz, będący zapowiedzią całej tej publikacji, która ma się pojawić w najbliższych "Migotaniach" - kwartalniku literackim (najpewniej we wrześniu).


Czytamy razem z Radiem Gdańsk



W najbliższy piątek, tj. 17. sierpnia 2018 r. w Radiu Gdańsk o godzinie 22.00 w audycji literackiej Iwony Borawskiej "Czytamy razem z Radiem Gdańsk" właśnie z Iwoną Borawską będę rozmawiać o najnowszej mojej książce pt. "Grenada 1492". Książka wyszła w końcu lipca nakładem wyd. Bellona w serii Historyczne Bitwy.
Serdecznie zapraszam!

Wyszła „Grenada 1492”!


Wyszła „Grenada 1492” – zdecydowanie ostatnia moja książka ukazująca się w Bellonie. Od kilku dni jest na rynku. To bardzo interesująca historia, pełna wręcz bajkowych sytuacji: ucieczek, pościgów, zdrad i wiarołomstwa. Książka z naprawdę zamierzchłej przeszłości, pokazująca w jaki sposób rekonkwista płynnie przeszła w konkwistę – w podbój Nowego Świata.


Na etapie korekty autorskiej, na str. 222, bodajże po pierwszym akapicie, chciałem wprowadzić jeszcze jeden przypis, ale oczywiście okazało się to niemożliwe. Oto on:

(x) O stopniu zaufania i zażyłości między Gonzalo de Cordoba a Ferdynandem Aragońskim świadczy m.in. to, że w korespondencji między sobą posługiwali się specjalnym szyfrem, który znany był tylko im obu. Używano w nim ponad 200 specjalnych znaków. Kod miał zabezpieczać poufne wiadomości przed wpadnięciem w ręce wroga. Było to szczególnie istotne w czasie, gdy Gonzalo de Cordoba prowadził późniejsze kampanie włoskie i korespondencja wędrowała na znaczne odległości. System ten jednak został już wypróbowano w okresie oblężenia Grenady.

Szyfr króla i Gonzala został odkodowany dopiero w roku 2017 i brały w tym udział hiszpańskie służby specjalne. Listy pisane za jego pomocą przechowywane są w Muzeum Wojska w Toledo. Ferdynand pisał w nich m.in., że podróż Kolumba na Zachód to dobry i wielce obiecujący pomysł.


Wydawca zrezygnował też z piątej mapki , na której zaznaczona była trasa nocnego desantu, który poprzedził oficjalne otwarcie bram przed siłami oblegającymi Grenadę oraz miejsca związane z wydarzeniami dnia następnego.

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków