Pérez-Reverte rozmawia z Hemingwayem


Arturo Pérez-Reverte to chyba najsłynniejszy współczesny pisarz hiszpański, od kilku lat żelazny coroczny kandydat do literackiego Nobla. Wyrósł z dziennikarstwa, z reporterki, i to jej wojennej odmiany (można powiedzieć – jak Hemingway), a jako powieściopisarz osiągnął wyżyny (z powodzeniem można tu powtórzyć to samo, co w nawiasie napisałem przed chwilą). Może trochę pochopnie, jego książki zaliczane są do nurtu przygodowego, co sugeruje, że nie jest to literatura zbyt poważna, tymczasem to, co wychodzi spod ręki Péreza-Reverte to tak naprawdę literatura najwyższej próby. Jego krótkie frazy dialogów poprzedzielane długimi akapitami zawierającymi bezcenne didaskalia, czy opisujące nastrój (często grozę), stały się już niemożliwym do pomylenia jego znakiem firmowym. A takie powieści jak „Klub Dumas” (sfilmowany przez Romana Polańskiego jako diaboliczne ”Dziewiąte wrota”), „Mężczyzna, który tańczył tango”, czy stosunkowo niedawno opublikowana „Misja: Encyklopedia” (jakże aktualna w kontekście wewnętrznej sytuacji politycznej w Polsce i usytuowania kościoła), w ciągu bardzo krótkiego czasu stały się klasyką.

Przed chwilą na rynek trafiła nowa powieść Péreza-Reverte pt. „Falcó” – historia Lorenzo Falcó – żołnierza i tajnego agenta, działającego w latach trzydziestych XX wieku, w czasach hiszpańskiej wojny domowej. Towarzyszy jej etykietka „kryminał” (jeszcze jeden wariant literatury przygodowej?). Ale nic bardziej mylącego. „Falcó” – choć krew na kartach książki leje się obficie – kryminałem na pewno nie jest.

Inti Raymi: Dzień, w którym Słońce schodzi na ziemię


Jest takie miasto, jest taki dzień, gdy na ulicach pojawia się Słońce i wzbudza wielki entuzjazm zgromadzonych tłumów. Tym miastem jest Cuzco – dawna stolica Tawantinsuyu, państwa Inków, dniem – 24. czerwca, moment zimowego przesilenia na półkuli południowej. To dzień Inti Raymi – lub gdyby trzymać się wszystkich rygorów języka keczua Intip Raymi – dzień Święta Słońca. Największa z czterech kardynalnych inkaskich „fiest”. Celebracja, do której niegdyś przygotowywano się wygaszając wszystkie paleniska i ostro poszcząc przez wiele dni; dziś natomiast tańcząc nieustannie przez przeszło trzy tygodnie.


W Cuzco w czerwcu jest tak roztańczone, jak chyba żadne inne miejsce na świecie. Poprzebierane taneczne korowody dzień w dzień wyruszają w miasto około dziesiątej rano. Tancerze zbierają się na historycznej ulicy Saphi i – ustawiwszy się w gwarze, śmiechu i nieodzownym zamęcie – po wystrzale z któregoś z zabytkowych pistoletów, wyruszają w stronę pobliskiego Plaza de Armas. Tam defilują przed przyozdobioną kolorami tęczy trybuną, zbierają aplauz i oklaski, i zaraz muszą ustąpić miejsca następnej grupie tancerzy napierających na nich od strony ulicy Saphi. Ci kolejni za około pół godziny dzielą los swych poprzedników i także muszą zasilić oblegający centralny plac tłum (który staje się przez to coraz bardziej kolorowy, coraz bardziej poprzebierany). I trwa to – niestrudzenie – do zachodu słońca, by następnego dnia, około dziesiątej, podobnie niestrudzenie, znów się rozpocząć.

Dorota Abramowicz o książkach Romana Warszewskiego w serii Historyczne Bitwy


Opowieść w siedmiu aktach (nieco rozciągniętych w czasie)
Wszystko się łączy. Ma swoją przyczynę, na pozór nieoczywistą, której skutki widać  po kilkuset latach. Powtarzają się strategie, zmieniają się tylko główni aktorzy i miejsca wydarzeń.




Sześć książek Romana Warszewskiego, wydanych w Serii Historyczne Bitwy: "Cholula 1519", "Cuzco 1536-1537", "Vilcabamba 1572", "Kuba 1958-1959", "Kongo 1965", "Boliwia 1966-1967" oraz czekająca jeszcze na opublikowanie - choć powinna była ukazać się jako pierwsza - "Grenada 1492", to tak naprawdę jedna, pełna zwrotów akcji, konsekwentna opowieść. Znany pisarz, podróżnik i dziennikarz, umiejętnie łącząc styl powieści historycznej i reportażu z elementami literatury sensacyjnej, mówi nam o dziejach Ameryki Łacińskiej w wybranych epizodach najpierw z końca XV i XVI wieku, a potem z wieku XX. Celowo odstępuje od praw rządzących Serią Historyczne Bitwy poprzez powieściowe zawiązanie wątków. Podglądając i podsłuchując bohaterów, zabiera nas do sewilskiej tawerny, gabinetu Fidela Castro i boliwijskiej dżungli. A przede wszystkim szczegółowo analizuje strukturę zła, które zrodziło się z ludzkiej pychy, chciwości, żądzy władzy oraz pogardy wobec obcych. Warto pójść za nim tą drogą...

Przepis na zwycięstwo i patent na klęskę
Jakim cudem 530-osobowej grupie Hiszpanów udało się podbić potężne państwo Mexików, rządzone twardą ręką przez Montezumę?

"Grenada 1492". Tak będzie wyglądać


Koniec dywagacji, co mogłoby być i dlaczego. Właśnie dostałem ostateczną wersję okładki "Grenady 1492" - mojej kolejnej książki w serii Historyczne Bitwy, która już niebawem ma opublikować Bellona. Tak będzie wyglądać. Klamka zapadła. Teraz w wydawnictwie prace trwają nad ilustracjami i mapkami. Finał coraz bliżej.

"Grenada 1492" krok bliżej


Po "Choluli 1519", która wyszła na początku lutego, Bellona szykuje wydanie kolejnej mojej książki z serii Historyczne Bitwy, "Grenadę 1492". Do ukazania się książki musi być już rzeczywiście blisko, bo oto do skonsultowania otrzymałem ilustrację, która ma być wykorzystana na okładce.

Mam nadzieję, że całość nie wypadnie za ciemno. Żałuje też trochę, że górna część ilustracji z Alhambrą nie jest bardziej rozbudowana, bo ilustracyjnie to bardzo wdzięczny motyw. I jeszcze jedno: choć okładkowa scena może kojarzyć się ze spotkaniem Boabdila z Ferdynandem i Izabelą w momencie przekazywania im kluczy do Grenady, nie może to być ta sytuacja, bo miała ona miejsce około trzynastej, blisko południa, tymczasem tu, na okładce, zdecydowanie się zmierzcha.

Ilustrację nałożyłem na zarys makiety całej okładki. I mam pewne wątpliwości, czy Wydawcy na pewno chodziło o taki właśnie efekt? Dlaczego, po opisach konkwisty, tym razem wziąłem się za Grenadę z roku 1492?
Bo kampania przeciwko Maurom była przedtaktem do konkwisty. To w czasie wojny o Grenadę wypracowano strategię, która potem z powodzeniem stosowano w Nowym Świecie. Także wielu uczestników oblężenia Grenady, trafiło na pokłady flotylli Kolumba, który swe porozumienie z katolickimi władcami dotyczące wyprawy do Indii, w 1492 roku podpisał właśnie pod murami Grenady.

Na razie miłego oglądania ilustracji na okładkę, a w przyszłości - satysfakcjonującej lektury!

Artystyczna glossa do książki "Vilcabamba 1572"


Jeszcze słowo w związku z wystawą "Sztuka Wicekrólestwa Peru", którą aktualnie (do 20. maja) można odwiedzić w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Jednym z najciekawszych eksponatów, które można tam zobaczyć, jest miedzioryt przedstawiający Indianina klęczącego przed postacią siedzącą na kunsztownym fotelu. Indianinem tym jest Tupac Amaru II, a scena przedstawia jego spowiedź w dniu 23 września 1572 roku, na kilka chwil przed jego egzekucją, która ma się odbyć na głównym placu w Cuzco.


Tupac Amaru II był najmłodszym synem zbuntowanego inki Manco II. Był czwartym (po Manco II, Sayri Tupacu i Titu Cusim) władcą i gospodarzem Vilcabamby - ostatniej inkaskiej stolicy, wzniesionej przez Inków w czasie konkwisty na terenach selwy, po drugiej stronie Andów, między rzekami Apurimac a Urubamba. To stamtąd, po opuszczeniu Cuzco, przez 35 lat Inkowie nękali Hiszpanów coraz śmielej poczynającym sobie po drugiej stronie gór. Aż w czerwcu 1572 roku, po tym jak wicekrólem Peru został Francisco Toledo, do niezależnej inkaskiej enklawy udała się ekspedycja karna, która ostatecznie położyła kres wątłej niezależnej państwowości Inków.

24 czerwca 1572 roku Hiszpanie - walcząc poprzednio u stóp fortecy Huayna Pucara - dotarli do Vilcabamby i odnaleźli opuszczone, dymiące miasto. Inkowie zbiegli z niego w popłochu. Tak też uczynił Tupac Amaru II, ale po kilkudniowym pościgu został pochwycony i doprowadzony przed oblicze sprawiedliwości do Cuzco. Za bunt przeciwko Hiszpanii skazany został na karę śmierci.

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków