Maciej Kuczyński w „Nowych Książkach” (III/2014) o „Wyprawie Vilcabamba-Vilcabamba” i „Zielonych Pompejach”
Na tropie długowieczności
Zawsze zdumiewała mnie swoista bliskość Polski z Peru i Chile, z dalekimi, egzotycznymi krajami, gdzie Polacy znajdywali drugą ojczyznę i wspaniale się jej odwdzięczali. Emigrowali tam jako wygnańcy w czasie zaborów. Jakże inna to była emigracja niż dzisiejsza! Kwiat inteligencji, inżynierowie i naukowcy, zoolodzy i geolodzy. Owe związki przetrwały, szczególnie z Peru. Ich podtrzymywanie zawdzięczamy zwłaszcza archeologom, którzy dokonują tam ważnych odkryć.
Jakby nieco w ich cieniu niestrudzenie działa jednoosobowa misja Romana Warszewskiego, dziennikarza, autora bestsellerów, niestrudzonego badacza i dociekliwego reportera. Od lat wyprawia się on do Peru i powraca z kolejnymi książkami o historii i współczesności tego kraju. Zawsze ukazuje jakieś mało znane aspekty sprawy, odsłania zagadki, maluje portrety, obrazuje kulturę. To, czego już dokonał, okazuje się prawdziwie literacką eksploracją dalekiej ziemi, dostarcza ogromnej wiedzy polskim czytelnikom.
Romanowi Warszewskiemu udało się rozwikłać jedną ze słynnych tajemnic Ameryki, zagadkę El Dorado, legendarnego Miasta ze Złota. W książce Tajna misja El Dorado opisał, jak odkrył, że mityczne miasto istnieje wyłącznie w wizjach szamańskich. Tym razem zaś daje zaskakujące objaśnienie długowieczności niektórych andyjskich plemion.
Oto mam przed sobą nowe publikacje Warszewskiego. W Wyprawie Vilcabamba – Vilcabamba odnajdujemy fascynujące – jak zwykle u Warszawskiego – połączenie opowieści podróżniczej, historycznej i naukowo-detektywistycznej. Tematem autorskiego śledztwa są losy szesnastowiecznego inkaskiego wojownika Inki Paucara. Jego tropami wędrujemy do ostatniej, ukrytej w dżungli stolicy Inków, Vilcabamby, a stąd – do jej imienniczki w Ekwadorze. Pieszo, na mułach, zatłoczonymi autobusami, inkaskimi ścieżkami w dżungli, spotykając niezwykłych ludzi, zadając im dziesiątki pytań.

Czytając Warszewskiego, uświadamiam sobie, jak bardzo przeżyła się formuła tradycyjnych reportaży podróżniczych. Dzisiaj już nie wystarczają opisy krajobrazów folkloru, obyczajów plemiennych ani epatowanie własną podróżniczą, damską czy męską, dzielnością w starciu ze skorpionem albo kolczastymi krzakami. W epoce globalnej wioski i biur podróży na każdym rogu ulicy godny zainteresowania autor musi też być badaczem. Musi coś tropić, szukać rozwiązania jakiejś zagadki, musi proponować swoje odkrycie.
Owo podejście do tematów znajduję i cenię najbardziej u Romana Warszewskiego. Jego twórczość to niekończąca się wyprawa eksploracyjna i radość dla czytelnika towarzyszącego bystrym spostrzeżeniom, oszałamiającymi skojarzeniom i odkrywczym wnioskom autora.

„Droga to najpiękniejsze słowo świata” – napisał Roman Warszewski. Stanowi kwintesencję jego twórczości, a może i życia. – „Niesie z sobą niespodziankę i obietnicę. Perspektywę spełnienia i spotkania z nieznanym. adrenalinę. Życie jest drogą, a droga jest życiem; to banał, prawda? Lecz cóż warte jest życie bez drogi? Bez tego podstawowego pytania, co jest za horyzontem – co dane nam będzie odnaleźć za kolejnym węgłem, zakrętem?”
Maciej Kuczyński
recenzjeMaciej Kuczyński