"Grenada 1492" w "Autografie"


W dwumiesięczniku literackim "Autograf", noszącym numer 3/2018, ukazał się fragment mojej książki "Grenada 1492". Obok, w tym samym "Autografie" - fragment omówienia wszystkich moich siedmiu książek opublikowanych w serii Historyczne Bitwy (od "Vilcabamby 1572",poprzez "Boliwię 1966-1967", "Cuzco 1536-1537", "Kongo 1965", "Kubę 1958-1959", "Cholulę 1519", po właśnie "Grenadę 1492") pióra Doroty Abramowicz, będący zapowiedzią całej tej publikacji, która ma się pojawić w najbliższych "Migotaniach" - kwartalniku literackim (najpewniej we wrześniu).


Czytamy razem z Radiem Gdańsk



W najbliższy piątek, tj. 17. sierpnia 2018 r. w Radiu Gdańsk o godzinie 22.00 w audycji literackiej Iwony Borawskiej "Czytamy razem z Radiem Gdańsk" właśnie z Iwoną Borawską będę rozmawiać o najnowszej mojej książce pt. "Grenada 1492". Książka wyszła w końcu lipca nakładem wyd. Bellona w serii Historyczne Bitwy.
Serdecznie zapraszam!

Wyszła „Grenada 1492”!


Wyszła „Grenada 1492” – zdecydowanie ostatnia moja książka ukazująca się w Bellonie. Od kilku dni jest na rynku. To bardzo interesująca historia, pełna wręcz bajkowych sytuacji: ucieczek, pościgów, zdrad i wiarołomstwa. Książka z naprawdę zamierzchłej przeszłości, pokazująca w jaki sposób rekonkwista płynnie przeszła w konkwistę – w podbój Nowego Świata.


Na etapie korekty autorskiej, na str. 222, bodajże po pierwszym akapicie, chciałem wprowadzić jeszcze jeden przypis, ale oczywiście okazało się to niemożliwe. Oto on:

(x) O stopniu zaufania i zażyłości między Gonzalo de Cordoba a Ferdynandem Aragońskim świadczy m.in. to, że w korespondencji między sobą posługiwali się specjalnym szyfrem, który znany był tylko im obu. Używano w nim ponad 200 specjalnych znaków. Kod miał zabezpieczać poufne wiadomości przed wpadnięciem w ręce wroga. Było to szczególnie istotne w czasie, gdy Gonzalo de Cordoba prowadził późniejsze kampanie włoskie i korespondencja wędrowała na znaczne odległości. System ten jednak został już wypróbowano w okresie oblężenia Grenady.

Szyfr króla i Gonzala został odkodowany dopiero w roku 2017 i brały w tym udział hiszpańskie służby specjalne. Listy pisane za jego pomocą przechowywane są w Muzeum Wojska w Toledo. Ferdynand pisał w nich m.in., że podróż Kolumba na Zachód to dobry i wielce obiecujący pomysł.


Wydawca zrezygnował też z piątej mapki , na której zaznaczona była trasa nocnego desantu, który poprzedził oficjalne otwarcie

Pérez-Reverte rozmawia z Hemingwayem


Arturo Pérez-Reverte to chyba najsłynniejszy współczesny pisarz hiszpański, od kilku lat żelazny coroczny kandydat do literackiego Nobla. Wyrósł z dziennikarstwa, z reporterki, i to jej wojennej odmiany (można powiedzieć – jak Hemingway), a jako powieściopisarz osiągnął wyżyny (z powodzeniem można tu powtórzyć to samo, co w nawiasie napisałem przed chwilą). Może trochę pochopnie, jego książki zaliczane są do nurtu przygodowego, co sugeruje, że nie jest to literatura zbyt poważna, tymczasem to, co wychodzi spod ręki Péreza-Reverte to tak naprawdę literatura najwyższej próby. Jego krótkie frazy dialogów poprzedzielane długimi akapitami zawierającymi bezcenne didaskalia, czy opisujące nastrój (często grozę), stały się już niemożliwym do pomylenia jego znakiem firmowym. A takie powieści jak „Klub Dumas” (sfilmowany przez Romana Polańskiego jako diaboliczne ”Dziewiąte wrota”), „Mężczyzna, który tańczył tango”, czy stosunkowo niedawno opublikowana „Misja: Encyklopedia” (jakże aktualna w kontekście wewnętrznej sytuacji politycznej w Polsce i usytuowania kościoła), w ciągu bardzo krótkiego czasu stały się klasyką.

Przed chwilą na rynek trafiła nowa powieść Péreza-Reverte pt. „Falcó” – historia Lorenzo Falcó – żołnierza i tajnego agenta, działającego w latach trzydziestych XX wieku, w czasach hiszpańskiej wojny domowej. Towarzyszy jej etykietka „kryminał” (jeszcze jeden wariant literatury przygodowej?). Ale nic bardziej mylącego. „Falcó” –

Inti Raymi: Dzień, w którym Słońce schodzi na ziemię


Jest takie miasto, jest taki dzień, gdy na ulicach pojawia się Słońce i wzbudza wielki entuzjazm zgromadzonych tłumów. Tym miastem jest Cuzco – dawna stolica Tawantinsuyu, państwa Inków, dniem – 24. czerwca, moment zimowego przesilenia na półkuli południowej. To dzień Inti Raymi – lub gdyby trzymać się wszystkich rygorów języka keczua Intip Raymi – dzień Święta Słońca. Największa z czterech kardynalnych inkaskich „fiest”. Celebracja, do której niegdyś przygotowywano się wygaszając wszystkie paleniska i ostro poszcząc przez wiele dni; dziś natomiast tańcząc nieustannie przez przeszło trzy tygodnie.


W Cuzco w czerwcu jest tak roztańczone, jak chyba żadne inne miejsce na świecie. Poprzebierane taneczne korowody dzień w dzień wyruszają w miasto około dziesiątej rano. Tancerze zbierają się na historycznej ulicy Saphi i – ustawiwszy się w gwarze, śmiechu i nieodzownym zamęcie – po wystrzale z któregoś z zabytkowych pistoletów, wyruszają w stronę pobliskiego Plaza de Armas. Tam defilują przed przyozdobioną kolorami tęczy trybuną, zbierają aplauz i oklaski, i zaraz muszą ustąpić miejsca następnej grupie tancerzy napierających na nich od strony ulicy Saphi. Ci kolejni za około pół godziny dzielą los swych poprzedników i także muszą zasilić oblegający centralny plac tłum (który staje się przez to coraz bardziej kolorowy, coraz bardziej poprzebierany). I trwa to – niestrudzenie – do zachodu słońca, by następnego dnia, około dziesiątej,

Dorota Abramowicz o książkach Romana Warszewskiego w serii Historyczne Bitwy


Opowieść w siedmiu aktach (nieco rozciągniętych w czasie)
Wszystko się łączy. Ma swoją przyczynę, na pozór nieoczywistą, której skutki widać  po kilkuset latach. Powtarzają się strategie, zmieniają się tylko główni aktorzy i miejsca wydarzeń.




Sześć książek Romana Warszewskiego, wydanych w Serii Historyczne Bitwy: "Cholula 1519", "Cuzco 1536-1537", "Vilcabamba 1572", "Kuba 1958-1959", "Kongo 1965", "Boliwia 1966-1967" oraz czekająca jeszcze na opublikowanie - choć powinna była ukazać się jako pierwsza - "Grenada 1492", to tak naprawdę jedna, pełna zwrotów akcji, konsekwentna opowieść. Znany pisarz, podróżnik i dziennikarz, umiejętnie łącząc styl powieści historycznej i reportażu z elementami literatury sensacyjnej, mówi nam o dziejach Ameryki Łacińskiej w wybranych epizodach najpierw z końca XV i XVI wieku, a potem z wieku XX. Celowo odstępuje od praw rządzących Serią Historyczne Bitwy poprzez powieściowe zawiązanie wątków. Podglądając i podsłuchując bohaterów, zabiera nas do sewilskiej tawerny, gabinetu Fidela Castro i boliwijskiej dżungli. A przede wszystkim szczegółowo analizuje strukturę zła, które zrodziło się z ludzkiej pychy, chciwości, żądzy władzy oraz pogardy wobec obcych. Warto pójść za nim tą drogą...

Przepis na zwycięstwo i patent na klęskę
Jakim cudem 530-osobowej grupie Hiszpanów udało się podbić potężne państwo Mexików,

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Przez lata pełnił funkcję redaktora naczelnego czasopisma „Żyj długo”. Obecnie jest zastępcą redaktora naczelnego kwartalnika literackiego „Migotania”.

Najnowsza książka

Dokąd płynie rzeka?

Bestseller

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków